Żyję, bo muszę.

Hej, chyba zaczynam się wypalać ja bądź moja relacja z partnerem. Ciągle są jakieś zgrzyty obrażanie się z jego strony jak dziecko o blachę rzeczy tj. Nie odbiore telefonu, czegoś nie zrobię po jego myśli. Ciągle zarzuca mi że nic nie robię w domu a ja odczuwam zupełnie inaczej. Że na ile mam sił i Ochoty tyle zrobię. Nie zostawiam domu zarośniętego brudem a dziecko nasze chodzi czyste umyte wyprane. Wypominki że cały tydzień gotował obiad ale ja w tym czasie robiłam inne rzeczy. Ciągle nie uważanie mojej rodziniy tylko swoją. Chyba mam dość ciągłych kłótni obrażania się jak dziecko na każdym kroku. Nie umiem odejść a może się boje ze nie dam rady sobie sama. Na tym wszystkim cierpi nasza córka bo często słyszy jak się kłócimy. Fakt straciłam do niego pociąg a to sprowadza kolejne zgrzyty bo mało między nami bliskości chociaż dla niego szybko numerek i spanie. Straciłam tez jakiej kolwiek sens życia. Żyje bo muszę. Chodzę do pracy zajmuje się dziecmiem sprzątanie pranie gotowanie a ja i tak wychodzę ciągle na tą zła i niewdzięczna.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.