Znalezienie pracy graniczy z cudem

Cześ kochane, to będzie trochę żalpost, ale muszę się wygadać. Przez dwa lata, w różnych okolicznościach, straciłam 5 razy pracę. To prawda – nie zawsze byłam święta – raz nawet sama odeszłam. Opiszę  najbardziej spektakularne przypadki mojego zwolnienia:

* raz zatrudniłam się na stanowisku spec. ds. marketingu – okazało się, że pracodawca od tego stanowiska oczekuje także wykonywania usług sprzedawcy – wyleciałam, sprzedawca za mnie marny

* dwa – dostałam pracę na stanowisku biurowym – w między czasie okazało się, że w tym zakładzie jest zagrożonych 5 innych stanowisk – skoro ktoś musiał wylecieć, to byłam to ja – na moje stanowisko przyszła dziewczyna ze stanowiska, które było likwidowane

* trzy – w innej pracy – jako project menager wyleciałam po pół roku- ok. miałam w tej pracy spektakularną wpadkę – ale przy zwalnianiu mnie dostałam totalnie absurdalne zarzuty (moim zdaniem), że jestem toksyczna i mobbinguje ludzi – ten mobbing polegał na tym, że grafik zawalił projekt – ja uprosiłam klienta, żeby poczekał tydzień dłużej na projekt, powiedziałam grafikowi, że wszystko jest ok, mamy przesunięty deadline. Niestety grafik, mimo wszystko, przyszedł na drugi dzień zdenerwowany do pracy – przez co szef wywnioskował, że się mnie boi.

* Posiedziałam w domu – postanowiłam się przebranżowić, zaczęłam uczyć się programowania – dostałam pracę na stanowisku junior js developera. Myślę sobie – dobra – to jest mój czas, nie pomylę się, nikomu już nigdy nie zwrócę o nic uwagi (że mobbing), nie będę się spóźniać, będę wykonywać każde polecenie kierownika. Codziennie rano składałam raport kierownikowi z tego co zrobiłam wczoraj, co będę robić jutro i czy to jest ok. Sam kierownik mnie zapewniał, że umowa zostanie mi przedłużona i mam się nie martwić. Znowu wyleciałam  – tym razem jako powód dostałam niewykonanie zadań których nikt mi nie zlecał (no tu mnie mają!).

Wiem, że na pewno problem jest we mnie – skoro od dwóch lat nie mogę znaleźć stałej pracy, to coś robię nie tak. Staram się zrobić rachunek sumienia. Ale mam wrażenie, że dostaję sprzeczne komunikaty, przykład: w jednej pracy dostałam komunikat, że jestem za miękka dla ludzi (no sorry – kazali mi krzyczeć na zespół, a to jest zupełnie niegodziwe i nie będę tego robić), a w drugiej właśnie, że jestem za twarda.

Zapewne żadna z was nie da mi konkretnej rady – sytuacje są opisane tylko z mojej perspektywy – ale, czy ktoś może ma podobne przygody do mnie? Szczerze, już trochę nie mam na to siły i pod względem zawodowym zaczynam się bać swojego cienia. Czuję się już jak bezużyteczny, nikomu nie potrzeby śmieć. Smaczku dodaje fakt, że jestem osobą niepełnosprawną, co nie ułatwia w tej materii. Wstyd mi już przed wszystkimi.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.