Zemsta na kochance

Jakiś czas temu poznałam mężczyznę, nie szukałam związku, a przyjemnej relacji. Kilka miesięcy później nasza znajomość z czysto seksualnej, z jego inicjatywy, przeszła na poziom związku. Minęła chwila i się w sobie zakochaliśmy. Mężczyzna choć wrażliwy, dobry miał ogromny problem z kłamstwem plus jak się później okazało doszła do tego depresja i nerwica. Kłamał w sprawach, w których absolutnie by nie musiał, bo nie stanowiłoby to dla mnie żadnego problemu, mam wrażenie, że przybierało to formę konfabulacji, on wierzył w to co mówił.

Przez dłuższy czas układało nam się świetnie pomijając te kłamstewka, które były raczej z kategorii błahych. Zamieszkaliśmy razem i odezwała się przeszłość. Aż w końcu zdradził mnie z byłą i powiedział, że to ją bardziej kocha, dowiedziałam się właściwie tego samego dnia. Zabolało bardzo, nie zdrada, bo mam luźne podejście do seksu, ale to że w niej się ponownie zakochał.

Nie wstrząsnęło to mną zbyt mocno, a całość negatywnych emocji przelałam na nią, trochę naiwnie broniąc mówiąc wprost chorego człowieka, który potrzebuje pomocy. Ta kobieta o mnie wiedziała, mimo to weszła w nasze życie i sobie go zabrała, wiedząc jaką ma do niej słabość i w jakim stanie psychicznym jest, między innymi właśnie dzięki niej.

Ona jest z tych co mocno czują pieniądz i nawet za bardzo się z tym nie kryje, trzeba tylko trzeźwo patrzeć i dobrze słuchać o czym i w jaki sposób mówi. A, że mój były ma dość spory potencjał finansowy, który wkrótce się odmrozi to pojawiła się na horyzoncie ponownie, nie wtrącam się dam mu się spokojnie sparzyć, on sam ma swoje za uszami. Choć nie kryję, że ona też coś do niego czuje i właśnie tu rozpoczęła się moja słodka zemsta.

Ja zacisnęłam zęby i gram w grę, wiem że nic z mojej relacji absolutnie już nie będzie, jesteśmy sobie bliscy, ale po przyjacielsku. Choć nie jesteśmy razem, mój były wciąż u mnie mieszka, sama pozwoliłam mu zostać.

Jego nowa-stara miłość myśli, że to jego mieszkanie i ja się wyprowadziłam. Śpimy w jednym łóżku, razem jemy, robimy interesy, zakupy. Gdy ona dzwoni, milczę by nie wiedziała, że jestem obok.

Ostatnio chciała go skontrolować, miał zająć się jej dziećmi i nocować z nimi w moim domu. Wysprzątałam wszystkie swoje rzeczy i ślady po sobie i zatrzymałam się w domu rodzinnym. Udało się. Xyz nie pracuje na etacie, wcisnął jej, że znalazł pracę by mieć chwilę oddechu od jej wiecznego wydzwaniania i pisania. Jako, że ja pracuje zdalnie to spędzamy dnie przy kompie i netflixie, gotujemy, czytamy. Urządzamy moje mieszkanie, kompletujemy meble.
X zaczął umawiać się ze starszymi babkami za pokaźne pieniądze, wymagania sprzętowe spełnione to z nieba płyną dolary.

Może jestem okrutna, ale napawam się tymi jego kłamstwami, cieszę gdy wiem, że ją oszukuje. Na dłuższą metę ta ich relacja nie ma żadnej racji bytu. Targają mną złe emocje, zamiast rozegrać kwestię naszego rozstania, notabene bardzo pokojowego, tak jak zdrowy rozsądek podpowiada, gram w okrutną grę i cieszę się, że jest tak traktowana.

Czuję patologię mojej relacji z byłym, ale myślę, że mimo wszystko jesteśmy bardzo dobrymi kumplami i jestem chyba jedyną osobą, która widzi jego prawdziwą twarz, zna go i jego przeszłość i mimo to go nie skreśla, a jest z niego przekręt wysokich lotów.

Nie chcę jej uświadamiać, bo nie uważam by była godna prawdy. Codziennie nagrywam filmik i konfrontuję kłamstewka, które słyszy od niego z rzeczywistością, ale za to, że weszła z butami w moje życie nie dostąpi łaski prawdy, niech żyje w poprószonym tombakiem zamku z ptasich odchodów. Wszystkie kochanki zasługujecie na to samo!

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.