Zdradziłam męża ale szkoda mi go bo jest dobrym człowiekiem

Proszę o poradę bo już nie wiem co mam robić. Od 8 lat jestem mężatką, a znamy się 10 lat z mężem. Niestety mąż zawsze lubił się napić i z czasem stało się to dość częstym zjawiskiem. Dodatkowo jest duszą towarzystwa więc koledzy na pierwszym miejscu.

Ja zawsze gdzieś w cieniu. Jakoś to wszystko znosiłam. Nie mamy dzieci. Wybudowaliśmy dom na kredyt. Chciałam tego. Myślałam, że jak będziemy mieszkać na swoim to wszystko się zmieni i ułoży między nami. Jednak tak się nie stało. Mąż poczuł jeszcze większą swobodę niż wtedy gdy mieszkaliśmy z jego rodziną. Czułam się samotna i było mi przykro.

Zaczęłam się zastanawiać po co to wszystko ten kredyt, ten dom. I nagle pojawił się ON-ten drugi. Zmienił moje życie o 360 stopni. Nie będę się tu rozpisywać o całych moich przeżyciach ale mogę tylko powiedzieć, że jest nam ze sobą bardzo dobrze i i nasze uczucia są odwzajemnione. I tak to wszystko ciągnie się już od 2 lat.

Mąż dowiedział się o wszystkim rok po tym jak zaczęłam się spotykać z tamtym. Nie chciał mnie znać. Kazał wyprowadzić się z domu. Jednak po paru miesiącach odezwał się twierdząc, że mnie kocha i mi wybacza wszystko i chce żebym do niego wróciła. Natomiast ja zdałam sobie sprawę, że męża nigdy nie kochałam, nie podobał mi się fizycznie i że jeśli wrócę to nam nie wyjdzie. Tak wiem, zaraz napiszecie że gdzie ja miałam oczy przed ślubem ale już Was mogę uprzedzić i napisać, że na ślub, po pół rocznej znajomości skłonili mnie rodzice, ze względu na ich nadopiekuńcze podejście. Mąż był ucieczką od nich.

Teraz po czasie patrzę na to wszystko inaczej. Byłam bardzo porywcza i niecierpliwa. Nie wiem co robić. Przeprowadzałam się do męża już kilka razy ale nic to nie pomogło bo nie potrafię zapomnieć o tamtym. Mieszkaliśmy już razem rok czasu i wróciłam znów do męża bo boję się, że przestanie spłacać kredyt, który jest wspólny. Jest sam. Z rodziną nie utrzymuje kontaktu i szkoda mi go bo jest dobrym człowiekiem.

Uprzedzę, jeśli chodzi o kredyt- nie znajdzie innych poręczycieli, bo ma starszego ojca, brat nie chce się podłożyć na tak dużą kwotę. Sprzedaż i spłata mnie nie wchodzi w grę bo musi gdzieś mieszkać. Nie wiem co robić. Ranię wszystkich dookoła. Zostać z mężem bo jest kredyt, mimo, że go nie kocham czy układać życie z tamtym, który czeka i też cierpi z tego powodu.

Nie mogę się tak poniewierać i wiecznie być na walizkach prowadząc podwójne życie. To już się staje nienormalne i wykańczające mnie psychicznie. Zawsze jest dylemat, kiedy przychodzą jakieś święta, imieniny, urodziny, wesela z kim je spędzić- nie chce tak żyć. Straciłam radość życia. Pomóżcie…

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. normalnyjestem pisze:

    Daj byłemu spokój, będzie cierpiał jak sobie nie wyobrażasz ale po czasie zrozumie jaką kobietą byłaś i przejdzie mu. Dzięki temu będzie miał szansę na wartościową kobietę która go pokocha za to jakim jest a nie jakim ty sobie wymarzyłaś. Natomiast Ty rób sobie co chcesz bo to najlepiej tobie wychodzi. Zresztą on tego nigdy nie zapomni i tak naprawdę nigdy nie wybaczy. Teraz przechodzi przez piekło emocjonalne bo doświadczył zdrady od osoby która ślubowała najważniejszą przysięgę w swoim życiu a jednak zrobiła to co zrobiła , zaufał jak dziecko a został okradziony z uczuć, wiary, pewności siebie, miłości = zrobiłaś z niego emocjonalnego inwalidę. I po co Ci to było, co zyskałaś a co straciłaś bezpowrotnie, będziesz szczęśliwa ?

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.