Zdrada męża w pracy po 19 latach związku

Podobno takich historii jak moja jest pełno, podobno 50% facetów zdradza swoje partnerki. Czy tak jest naprawdę? Co Wami kieruje Drodzy Mężczyźni? Chciałabym się dowiedzieć żeby móc próbować ratować związek lub żeby mieć siłę na zakończenie tego związku…

Przez kilka kilkanascie miesięcy żyliśmy z mężem obok siebie. On nie pytał mnie co u mnie ja nie pytalam co u Niego jedyne rozmowy to co kupić i co trzeba załatwić. Ewentualnie sobotnie wyjścia do znajomych które kończyły sie opiciem sie męża.

Se ksu też za często nie było ale żadne z nas go nie inicjowalo. I tak w końcu mąż przestał bywać w domu, nie interesował się dziećmi (mamy dwójke), zmienił hasło do telefonu, ciągle chodził z telefonem i ciągle z Niego korzystał. Coś mi nie pasowało. Zaczęłam wypytywac i …. się przyznał. Na imprezie firmowej całował się z koleżanką z pracy o naście lat młodszą. Po weekendzie to powtórzył i za 10 dni umówili się na s e k $. Akurat w ważny dla mnie dzień:( Po kolejnym tygodniu to powtórzyli. I następnie za parę dni się przyznał. Twalo to niecały miesiąc.

Tłumaczył, że brakowało mu ciepła, że nie układało się i że to też po części moja wina. Ale wtedy nie wiedziałam jeszcze kim jest wybranka. Mówił że musi ułożyć sobie w glowie to wszystko, ale nie chce stracić domu, dzieci, rodziny.

Jak sie dowiedzialam, że to kolezanka z pracy kazałam się zwolnić, usunąć z fb, nie kontaktować się. Zwolnić się nie zwolnił, dzwonić dzwonią podobno w tematach służbowych, jedynie zablokował Ją na FB po kłótni – nie sam od siebie. On nie chce sie wyprowadzić, chce to ratować, ale jakoś specjalnie nie żałuje tego co zrobił.

Nie mam pojęcia co Mu w glowie siedzi 🙁 może nadal chce grać na dwa fronty. Jak myślicie? Mówi że kolejny raz tego nie zrobi i nie przeszkadza Mu, że się widują codziennie. Że nie patrzy na Nią już w taki sposób. Że to koleżanka jak każda inna. Panowie i Panie czy to możliwe? Pracować z byłą kochanką i nic do niej nie czuć?

Ja nie wiem jak się zachować. Czy próbować zapomnieć i postarać się o dobre relacje (nie wspomnę że to cholernie ciężkie) czy jednak nie ufać, nie wierzyć i doprowadzać do rozpadu prawie 20 letniego związku z dziećmi i kredytami.

Dodam, że też nie miałam ciepła od męża ale nie dopuściłam się zdrady mimo zdarzajacych się okazji. Proszę podzielcie się Waszymi opiniami.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Bożena pisze:

    Słaba żona, słaby mąż. Rozejdzie się i pokorzystajcie z życia trochę.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.