Zbyt słaba….

Chciałabym wyrzucić tutaj z siebie wszystko, powiedzieć otwarcie co czuje, ale nie potrafię. Chyba dlatego nie mam prawdziwej przyjaciółki, nie potrafię mówić o swoich problemach.

Może gdybym umiała żyło by mi się łatwiej. A tak to zadręczam się ciągle, płaczę gdy nikt nie widzi. Chociaż nie, ostatnio widzą to dzieci. Boję się, że to się źle na nich odbije. Ciągle krzyki, wyzwiska, pretensje. Nie chcę dla nich takiego życia, ale nie mamy szans na inne.
Zaczęło się to niedawno.

Mój mąż zneca się nade mną psychicznie. Ciągle mnie wyzywa, ma o wszystko pretensje, wydziela mi pieniądze. W tej chwili jestem na macierzyńskim-jednak mniej zarabiam niż on. Pomimo, że nie mamy rozdzielności majątkowej nie wolno mi dotknąć jego pieniedzy( chociaż jestem upoważniona do jego konta).

Czy jest dobrym ojcem? Nie wiem, bezpośrednio nie robi dzieciom krzywdy, ale wszystko to co robi mi odbija się na dzieciach- widzą i słyszą. Czy się nimi zajmuje? Czasem, jeśli ma ochotę- bo przecież pracuje. A ja teraz tylko siedzę w domu. Niedługo wracam do pracy, ale wiem już że to nic nie zmieni. Nadal będzie uważał, że wszystkie obowiązki spoczywają na mnie.

Dlaczego go nie zostawię? Bo zwyczajnie mnie na to nie stać. Nie zarabiam na tyle dobrze, żebym mogła mieć drugie mieszkanie, żeby opłacić prywatny żłobek, praca wraz z dojazdem zajmuje mi 10 godzin, dzieciaki musiałyby same zająć się sobą. Więc tkwię w tym dalej i pomimo tego, że kocham bardzo dzieci, marzę o tym żeby pewnego dnia się nie obudzić. Ale spokojnie, jestem zbyt słaba żeby sobie coś zrobić, albo to może właśnie miłość do dzieci mnie powstrzymuje.

No i chyba właśnie opowiedziałam o swoich problemach, anonimowo, jednak przyniosło mi to ulgę.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Gabi pisze:

    Znajdź wparcie w rodzinie. To ważne. Musisz odejść od tego człowieka. Nie kocha cie.
    Teraz najważniejsze są Twoje dzieci i Ty.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.