Zazdrosna przyjaciółka

Piszę ponieważ od kilku lat nęka mnie kilka kwestii związanych z moim zyciem. Postaram się napisać jak najkrócej by nikogo nie znużyć moją historią. Jakieś 8 lat temu miałam najlepszą przyjaciółkę, robiłyśmy razem naprawę dużo rzeczy, traktowałyśmy się jak siostry – przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Ona po pewnym czasie poznała chłopaka, ja cieszyłam się jej szczęściem chociaż byłam sama.

Kiedyś zadzwoniła do mnie że dziś spotyka się ze swoim chłopakiem i żebym ja przyszła to on zapozna mnie ze swoim kolegą. Pomyślałam co mam do stracenia – pójdę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że poznam miłość swojego życia. I tak od słowa do słowa, kilka spotkań później z tym chłopakiem zakochaliśmy się w sobie. To była młodzieńcza miłość. Prze jakieś pół roku byliśmy fajną 4 osobą paczką.

Kiedy koleżanka widziała że zaczęło nam się super układać, zaczęła mącić. Robiła ewidentnie wszystko by zaszkodzić mi i mojemu związkowi. Wymyślała na jego temat różne zmyślone historie, pisała do mojego faceta proponując mu spotkania itd. Koleżanka była wtedy cały czas w związku z tamtym facetem. Doszło do tego że zaczeła rozgadywać o mnie plotki że my razem z chłopakiem ćpamy i źle się prowadzimy – oczywiście to było nie prawdą. No ale miała tak niesamowitą siłę przebicia, że dzwoniły do mnie inne koleżanki i pytały „No Klaudia ty ćpasz? Doszły mnie takie słuchy, co się dzieje?”. Byłam w szoku, że osoba której ufałam, która mówiła „jesteśmy jak siostry” praktycznie zniszczyła mi opnie wśród znajomych i całego otoczenia.

Po pewnej kolejnej „intrydze” mojej „przyjaciółki” i po uświadomieniu sobie że ona mi szkodzi powiedziałam dość. Kiedy ona zauważyła że nie gram w jej chorą gierkę zaczęły się wyzwiska itd. Kiedy poleciało do mnie niecenzuralne słowo od niej wyłączyłam telefon i wywaliłam kartę. To był koniec tej „przyjaźni”.

Od tamtej pory żyję sobie już teraz 9 lat z moim mężem, szczęśliwi w oczekiwaniu na dziecko. Odcieliśmy się od tamtych osób, zapomnieliśmy o tamtych sytuacjach. Oczywiście jeszcze długo po urwaniu kontaktów z tą dziewczyną słyszałam, ze ona o mnie wypytuje i próbuje coś mącić ale bez skutecznie. Nie umiała żyć swoim życiem może dlatego wylądowała kiedyś w zakładzie psychiatrycznym po próbie samobójczej.

Zastanawiam się jak z tak bliskiej mi osoby stała się wrogiem nr 1. Jak mogła chcieć odebrać mi kogoś z kim tak naprawę mnie zapoznała? Co nią kierowało? Jak można być takim podłym? Na te pytania nikt mi nie odpowie, mogę się tylko domyślać. Nie mam z nią żadnego kontaktu na ulicy mijamy się bez słowa. A mogła przecież do tej pory by wpadać do mnie na kawę, gdyby była normalna.

Dziś wyznaję jedną zasadę ze im mniej wiedzą o waszym związku tym lepiej i że tylko my wiemy co się między nami dzieje. Zajęło mi trochę czasu zanim doszłam do siebie po tej znajomości, dziś już emocje opadły. Nie mściłam się, karma sama do niej wróci poza tym nie rusza się g*wna bo zaczyna śmierdzieć.

Co wy o tym sądzicie? Mieliście kiedyś tak toksycznych przyjaciół? Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odpowiedzi.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.