Zamiast zająć się sexowną żoną on woli oglądać porno

Witam, chciałam Wam przedstawić moją sytuację i prosić o opinię Was kobiet, kogoś kto patrzy na problem z odległości. Jestem z partnerem od ponad 3 lat razem, wspólnie mamy 1 dziecko, którego bardzo pragnął i 2 dzieci z mojego poprzedniego związku.

Na początku była sielanka, pięknie jak w bajce, aż nie mogłam uwierzyć, że ktoś mnie tak pokochał. W życiu razem pokonywaliśmy trudy, kochaliśmy się bardzo, sex był mistrzostwem świata. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi, jednak z czasem przestało być kolorowo.

Jestem kobietą po przejściach. Nie będę się rozpisywać po jakich, bo można by encyklopedie napisać, a więc do meritum. Męczą mnie trzy rzeczy, a mianowicie.. Nadużywanie alkoholu, a przy tym niestety brak szacunku w moją stronę, kłótnie, awantury, wyzwiska itd a kolejna to uzależnienie od pornografii i onanizmu.

Kocham tego człowieka bardzo, jednak nie wiem czy będę umiała tak dalej żyć? Próbuję mu pomóc, prosiłam o terapię dla par czy psychologa ale on nawet nie chce o tym słyszeć. Twierdzi, że wymyślam i jestem chora psychicznie. Przez to wszystko czuję się jak śmieć, jakbym była zerem, nie czuję się kobietą, nie czuję się już atrakcyjnie w oczach mojego mężczyzny….

Zaczęłam o siebie walczyć, odchudzam się bo mi się przybrało po porodzie, ćwiczę, staram się robić coś dla siebie (on sam nie wygląda jak Heros, też mu się przybrało, jednak patrzę sercem, a nie oczami jak prawie każdy facet). Jednak w jego oczach nadal brak iskry …To okropnie upokarzające kiedy woli zwalić sobie ręką przy pięknych paniach z roksy czy pornosach niż być bliżej ze mną. Czuję się sama i samotna.

Kocham go bardzo jednak nie wiem ile mi starczy sił by ciągle czuć się upokorzoną. Zwlekam z decyzją, ponieważ są jeszcze starsze dzieci, a co za tym idzie zmiana miejscowości zamieszkania i zmiana szkoły, odebrania taty ,który jako rodzic stara się dla dzieci.

Przeszliśmy razem wiele, pewnie więcej niż niejedna para z wieloletnim stażem, nigdy nie skreślam człowieka od razu tym bardziej jak kocham. Przy Nim czuję się jak praczka, sprzątaczka i kucharka ,nie jak kobieta, raczej jak robot. Jednak jak się kocha to chce się też być kochanym .Ja już tego nie odczuwam…

Nie powiem raz na jakiś czas stara się…mniej pije spędza z nami czas, jest nawet sex…a potem znowu przerwa miesiąc ,dwa. Jestem młodą kobietą, mam swoje potrzeby i oczekiwania, a on woli własną grabę i ogląda się za panienkami. Strasznie to przykre. Nie wiem czy dać mu jeszcze czas na ogarnięcie się czy od razu skreślić?

Dałam mu ostatnia szansę, tak sobie mówię…ultimatum ,choć wiem i tak że nie da rady …znów zawiedzie ,a zmiana będzie tylko chwilowa. Jestem na kolejnym życiowym zakręcie co nie jest łatwe u boku niemowlaka i i dwóch nastolatek. Czuję, że wiem co mam robić a rozum kłóci się z sercem. Potrzebuję partnera, kochanka, ojca dla moich dzieci, a nie współlokatora.

Staram się dbać o siebie, nigdy nie byłam pruderyjna, zakładam sexowną bieliznę itd ,jednak czuję, że to wszystko na marne, bo on widzi we mnie tylko matkę karmiącą, a nie sexowną partnerkę, z którą można wznosić góry. Nasze relacje znacznie się pogorszyły, czasem nawet nie chcę mi się nim rozmawiać, starać się ,skoro i tak wybiera porno.

Wiem, że ma problem, jednak nie wiem czy dam radę mu pomóc skoro sam nie chcę i to kosztem zdrowia psychicznego mojego i naszych dzieci. Pytanie do Was kobitki, czy któraś z Was miała taki problem? Jak postąpiła i czy jest nadzieja na normalność w związku?

Może ci się spodobać również:
2 Komentarze
  1. M pisze:

    Zostaw tego ciecia. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie i dzieci…

  2. M. pisze:

    Jakbym czytała historie mojego życia. Różnic jest taka, że mamy jedno dziecko i jest juz nastolatką. Dochodzi u nas jeszcze hazard i gry komputerowe.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.