Zagubiona po rozwodzie

Jestem po rozwodzie 3 lata. Z mężem spędziłam 22 lata związku, zawsze był babiarzem, jednak jego skłonność do spódniczek na stare lata wyjątkowo dała się we znaki, zapewniając mi tym samym dzięki ugodzie rozwodowej godne warunki finansowo-bytowe na stare lata.
Rozwód nie był dla mnie prosty, ale szybko się otrząsnęłam.

Pomogły mi w tym koleżanki, tak jak ja zadbane, zamozne kobiety przed 50 tka. Zaczęły się wspólne wypady do pubów i klubów. Niewinne flirty. W młodości tego nie doświadczyłam, zaszłam młodo w ciążę z synem. Nie miałam czasu na głupoty.
Imponowało mi, że młodsi mężczyźni się mną interesują, początkowo to były tylko luźne pogawędki przy drzwiach, nieznaczny dotyk.

Śmiałyśmy się z koleżankami, że jak to mówią na zachodzie jesteśmy kuguarzycami. Granice zaczęły się przesuwać. W końcu wylądowałam po jednej z imprez z nowo poznanym mężczyzna w łóżku. Potem kolejnym i kolejnym. Nikt nie wie tego co dalej Wam opisze, wie o tym Bóg i tylko ja. Umawiałam się z co raz młodszymi co weekend.

W końcu i to było dla mnie za mało, przestałam czekać na weekend zaczęłam organizować sobie seks spotkania przez internet. Ale i to wymagało umawiania. Teraz nie jestem dumna z tego co napiszę, nie wiem skąd to się we mnie wzięło, ta demoniczna potrzeba zaspokajania cielesnych zadz, nigdy taka nie byłam.

Wpadłam na pomysł, żeby jeździć za miasto na popularną drogę krajową, przebierać się tak, aby nikt mnie nie poznał. I oddawać się jak najzwyklejsza prostytutka. Szybki efekt dla mnie, dużo chętnych. Zdarza mi się brać za to pieniądze, ale nie robię tego dla pieniedzy. Wszystko co zarobię w ten sposób oddaje na cele charytatywne.

Zdarzyło mi się po imieninach kiedy nie mogłam prowadzić,nawet zaprosić do siebie bezdomnego i pod pretekstem pomocy odbyć z nim stosunek. Zdarzyło mi się również wymyślać rozliczne małe naprawy w domu. Żeby spróbować uwieść fachowca i oddać mu się. Chodzę na terapie, jestem nimfomanką. Nie miałam ochoty z tym walczyć do momentu poznania Henryka na firmowej kolacji.

Mężczyzna koło 60. Z początku nawet był mi jego wiek na rękę, łączył nas tak zwany biały związek. Ja mu nie mówiłam o swoich przygodach, on zdawał się być niezainteresowany sprawami łóżka.
Wszystko było dobrze do momentu, gdy znowu nie wróciłam do nawyku udawania prostytutki. A samochodem podjechał on. Nie poznał mnie, uciekłam. Jestem załamana. Wiem że jestem nimfomanką. Wiem, że jestem złym człowiekiem, ale on, co on robi kreuje się na impotenta, a jeździ na panienki. Czy ja go nie podniecam?

Ta myśl mnie dobija. Tyle chętnych na moje wdzięki poza nim. On mnie zdradza!!! Nie wiem co zrobić zakończyć to? Zaakceptować? Czy któraś z was zmaga się z uzależnieniem od sexu?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.