Zabronił mi nalać wody do czajnika, bo „on płaci za wodę”

Myślałam, że nigdy tutaj nie napisze, tak jak większość z Was a jednak. Napisze moją historie ku przestrodze.

Spotykałam się z pewnym chłopakiem (teraz już moim mężem), miał czasami niepokojące zachowania, ale byłam tak głupia i tak zakochana, że brnęłam w to dalej. Te głupie różowe okulary – zdrady, kłamstwa, obrażanie..

3 miesiące przed ślubem chciałam go odwołać, ale i tak ostatecznie go wzięłam, spieprzyłam sobie życie na własne życzenie. Bywało lepiej, gorzej.. aż pojawiła się przemoc fizyczna. Potrafił kopnąć mnie w plecy jak byłam w ciąży, potrafił poszarpać mi całe ramię, roztrzaskać telefon, bo on mi go kupił, a ja na niego nie zasłużyłam. Tak samo było z ładowarkami do telefonu, w swojej furii, zrywał kable. Powód? On kupił, ja nie zasłużyłam.

Odchodziłam, wracałam, aż postanowiłam odejść. Wniosłam sprawę do Sądu o rozwód. Pierwsza mądra decyzja. Co z tego? Jak wróciłam i tak do niego. Do póki była sprawa cały czas w sądzie i przesuwałam rozprawy było dobrze między nami. Kiedy wycofałam, zaczęło się piekło, prawdziwe piekło. Nie było już przemocy fizycznej, ale była psychiczna, a uwierzcie to też boli i niszczy.. każdy mój sukces, moje szczęście niszczył..

Dzisiaj coś we mnie pękło. Dostałam nową pracę, super pracę, byłam szczęśliwa a on to szczęście zniszczył. Obrażanie, wyzywanie.. doszło do tego, że zabronił mi nalać wodę do czajnika bo on płaci za wodę. Oczywiście i tak zrobiłam sobie herbatę. Oglądałam telewizję wyłączył mi bo to jego telewizor. Włączyłam. Później straszył, że zadzwoni po policję, że przeze mnie nie może spać, nagrał nawet ostrzeżenie w którym każe to mi wyłączyć telewizor bo jest już po 22, a tv prawie nie słychać, a on spał i tak w innym pokoju. Sam zrozumiał, że debil. Ostatecznie po policję nie zadzwonił, ale zabrał kabel 🤦‍♀️

Dzisiaj znalazłam tą siłę, aby powiedzieć sobie koniec, odchodzę. Przez ostatnie miesiące wydarzyło się tyle złego, że różowe okulary się zbiły do takiego stopnia, że nie da się już ich posklejać. Patrzę trzeźwo. Zrozumiałam, że jeżeli nie odejdę to on mnie zniszczy, a ja chce żyć i cieszyć się pełnią życia. Nie chce kryć się za maską gdzie wszyscy myślą, że mam cudowne życie, a ja w środku krzyczę. Nie kocham go już. Nie mam przy nim poczucia bezpieczeństwa ani stabilizacji.

Stworzyłam plan mojej drogi do wolności, mojej i dzieci. Dlatego dziewczyny, trzymajcie za mnie kciuki. To będzie ciężka walka.. ale zamierzam ją wygrać, bo ceną jest moje szczęście i dzieci. Pamiętajcie, nie warto traci czasu na kogoś kto traktuje nas jak gó**o. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, nawet jeżeli wydaje nam się że nie ma.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.