„Zabierajcie tego bachora!”. Problemy z pasierbem.

Co do mojego postu o pasierbie. Mataka dziecka pracuje całymi dniami i nawet tutaj na miejscu niea dla niego czasu. Do szkoły woze go ja i z szkoly odbieram go ja lub mąż. W szkole wiedza ze jestem jego macocha ale matki na oczy nie widzieli. Jedynie znaja ją z mejli i telefonu jak dzwoni z awanturami do szkoly. Sama jest wiecznie w pracy. Moj maz a ojciec dziecka to tez woli dac mu telefon i daj mi spokój. O ubrania martwie sie ja, nawet u niej sa tylko ubrania ktore ja kupilam bo ona nie ma czasu. Maz miby chce zeby zostal ale sam nie ma czasu dla niego. W czasie pandemii i zdalnej nauki to ja siedzialam z lekcjami. Nawet jak byl u niej i mial zrobic lekcje to nie robil bo ona nie ma sily i czasu by sie z nim „użerać” jak to określiła. Z jednej strony owszem chce sie go pozbyć a z drugiej chce zeby został bo wiem jak tam to będzie wygladac, i ze go odwiezie szybciej niz jej się wydaje. Od kiedy urodzila go to jeszcze nigdy nie byla z nim sama na dluzej niz trzy dni. Nie dziwię się ze on lgnie do mamy, bo badzmy szczerzy co mama to mama. Nie ważne jaka ja bym byla dobra, to jest w takim wieku ze on jej potrzebuje. A nie pisze tutaj jego imienia bo nie chce. Z nia sie spotkać nie chce bo przeraza mnie jej glupota. Sama jestem dzieckiem z rozwalonego małżeństwa, tylko ze mnie moja mama chciała i moj ojczym tez mnie chciał a ojca nie widziałam na oczy bardzo długo. Domyslam sie tylko co pasieb czuje, a ja zas czuje się bezradna. Napisałam to wszystko by poznać rady innych lub ze moze ktos jest w podobnej sytuacji lub byl. Maz nawet byłej nie chce odebrać praw , bo po co jak stwierdzil. Do adwokata go cztery razy prowadzilam i olewał to. Psychologa tez umawialam juz nie wiem ile razy, to nie poszedl twierdzac ze mlody nie jest idota. Poszlam sama z nim do psychologa, to owszem jest problem ale ja nie moge z nim chodzic bo nie jestem rodzicem ani opiekunem prawnym. Krytyka jest dobra ale ja tez mam juz dosc walki o pasierba i kłótni. Niedługo wracam do pracy i będzie jeszcze gorzej i ciężej. Po pięciu latach juz dobrze wiem i widze co ona wyprawia i podejscie mojego meza tez widzę. Jak i widze ze dziecko sie domaga uwagi. Mnie sam odpycha nawet jak go przytulam. A jej maz otwarcie mowi „zabierajcie tego bachora”. Pisze tutaj by poszukac tej pomocy lub rady. Szukam juz gdzie sie da.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.