Wyszłam z związku z alkoholikiem, niestety „z deszczu pod rynnę”…

Opowiem wam swoja historie i prosze o pomoc. Trzy lata temu wyszlam ze strasznego zwiazku z alkoholikiem uwolnilam sie i wynioslam z niego dwoje dzieci . Dzieci to jest najlepsze co mnie spotkalo. Ale przeszlam ze związku do zwiazku.

Poznalam faceta klocilismy sie na poczatku strasznie wrecz sie nie nawidzielismy ale wszystko przyciagalo nas do siebie. On mieszkal odemnie 400 kil . Wiec widzielismy sie sporadycznie poniewaz moi rodzice nie byli zadowoleni ze dziecia przedstawiam „nowego tatusia” i nie akceptowali mojego terazniejszego faceta. Bylo pieknie jak w bajce taka milosc sobie wyobrazalam tworzylismy cos nie tylko bylismy . W grudniu rodzice moi pozwolili by on sie przeprowadzil tu do nas i mieszkal z nami.

Akceptowal dzieci a dzieci jego. Lecz po jakims czasie stawalam miedzy mlotem a kowadlem od matki wysluchiwalam jaki on nie jest itp itd . Z nim sie klocilam bo przerastalalo mnie to wszystko. A nie chciala. Mu mowic dlatego by nie bylo mu przykro. Pewnego dnia wszystko byli juz u kresu i peklo. Kazalam mu sie wyprowadzic a ja z dziecmi dojde do niego.

I tak wiec bylo. Oczywiscie ze swoja matka sie poklocialam kazala wolac na siwbie „Pani” bo ja zostawialm w wybralam jego. Wiec trwalo to 8 miesiecy bylo bardzo fajnie zycie na swoim. Ale niestety tylko 8 bo po 8 wpadlismy na to ze nie mamy z czego zaplacic czynszu ja stracilam prace i zachorowalam a on nie dal rady nas uczymac.

Wiec ja spowrotem do rodzicow a on do swojego domu 400 kil dalej. I tak przez rok żyliśmy. Wyprowadzke z tego domu przezylam strasznie bo to byl dla mnie koniec i porazka. Oczywiscie jak to w rozlace byly klotnie i bylo fajnie staralismy sie widywac raz na miesiac. Po roku takiego zycia podjelismy decyzje ze wyjedziemy oboje do pracy by zarobic na nowy start. Ale zaszlam w ciaze mimo wszystko pojechalismy do tej pracy.

I sie zaczelo. Odwyklismy od siebie. Byly klotnie mimo wszystko staralismy sie byc blisko ale nie bylo juz tak jak wczesniej. Wiecej bylo pomiedzy nami „ale”. Moi rodzice zgodzili sie by zamieszkal z nami. Ja z tego wszystkiego tez chcialam bysmy zamieszkali u nich bo mialam to bezpieczenstwo ze mimo tego ze czasem starczyc nam na zycie nie moze bedziemy mieli co jesc i przy dzieciach tez pomoc bedzie ze nie bede musiala z nimi pod pacha szukac pomocy bo nie mam pieniedzy. Wiec wszystkie pieniadze ktore zarobilismy wlozylismy tu w remont w pokoje dla dzieci i dla nas.

Mimo to mialam w ciazy swoje humory i dosc tego wszystkiego. Będąc w sklepie pokolucilismy sie o jakas pierdole i wyzwal mnie na środku sklepu od suki zostawil koszyk i wyszedl. Przepraszal pozniej oczywiscie wina byla moja bo to ja go doprowadzilam do takiego stanu wybaczylam bo przywyklam ze w poprzednim zwiazku tez tak mialam. Bylo dobrze na „chwile” pozniej znow norma brak kasy brak tego klotnie itp.

Zaczelam popadac w paranoje i wracac do jego bylych. Uwalilam sobie ze z nimi bylo mu dobrze szukalam tego bledu u siebie ze to ja jestem ta zla. Przywiozl swojego psa ulubieca bo kocha psy ja rowienz ale nie traktuje go jak on jak dzidcko czy czlowieka. Obowiazek psa spadl na mnie. Musze mu gotowoac bo ma djete. Jechac na zakupy dla psa bo on ma djete. Wyjsc z psem jak on spi czy go nie ma bo przeciez nie ma kto. Mimo trojki dzieci dostalam jeszcze psa. Zwracalam mu uwage.

Ale moglam sobie pogadac bo ja tylko marudze. Po porodzie wszystko sie zmienilo nie kochamt sie bo ja tez nie mam ochoty . Nawet w szpitalu mnie zjebal bo po cesarce za szybko wstalam i robie mu fochy. Tez przymykalam oko na to wszystko. Ale bylo coraz gorzej. Nie bylo sexu uczucia wszystko zaniklo. Woecznie byl problem nawet o to ze dziecko spojrzalo na teletubisie bo psuje sobie oczy. Wychowanie eko. Ale to wszystko moja wina.

Wiec znow zaczelam wracac do jego bylych szukac co ja robie zle. Bo co bym nie powiedziala zrobila bylo wiecznie zle. Dzisiejszego dnia dalam dziecku kubusia ma rozszezana djete bylo rowniez bardzo cieplo wiec dzieciątko lerzalo w bodach i skarpetkach na lerzaczku w cieniu i z racji tego ze ida mu zabki ma chrypke. W nocy sie obudzil do karmienia on go wziaol i mowi ze ma chrypke ze jest nadpobudliwy i ze to moja wina bo dalam dziecku chemie ze trzeba byc popierdolonym by dac chemie dziecku.

Ja zapytalam dlaczego tak uwaza i mnie wyzywa a on ze mam sie zamknac i tak miedzy nami juz nic nie ma. Zamilklam polozylam sie spac bo nie mam sily sie klocic. Pomocy doradzcie cos co dalej zrobic co myslec. Dziekuje ze moglam sie wygadac

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.