Wybaczyć czy odejść?

Hej kochani, czy wybaczylibyście zdradę? Otóż ja mam z tym problem. Mam mętlik w głowie, nie wiem co mam zrobić – może Wy mi pomożecie? Ale do sedna, sprawa przedstawia się tak :
„Jesteśmy” ze sobą już od 8 lat, rodzina i znajomi uważają nas za związek prawie idealny.

Jeśli chodzi o obowiązki domowe to nie mogę narzekać na mojego „partnera” : gotuje, sprząta, prasuje, wstawia pranie, zajmie się dzieckiem (chociaż 10-latką wcale nie trzeba już się zajmować ale jak była mniejsza to i się pobawił i na spacer wyszedł, tak – dobrze zauważyliście, dziecko nie jest jego). I to wszystko bez narzekania! Idealnie prawda? Taaak …

Nasze początki były okropne, bardzo dużo kłamał, oszukiwał mnie – mimo, że nie broniłam mu wychodzić z kolegami i balować do rana. Tylko prosiłam o jedno – żeby mi to powiedział wcześniej. No ale nie – wolał kłamać, że jest zmęczony i że kładzie się spać. Wybaczyłam, przeżyłam ten okres

Jak nie mieszkaliśmy razem (w pierwszym roku związku) mimo moich sprzeciwów (dwa tygodnie się o to kłóciliśmy) zaprosił do siebie swoją „przyjaciółkę”, która była znana z dawania na lewo i prawo. No ale On by mi tego nie zrobił, prawda? Bo On taki nie jest – tak sam mi wmawiał przez 5 kolejnych lat. Oczywiście na drugi dzień po odwiedzinach wyczułam, że się ze sobą przespali ale uwierzyłam w jego słowa.

3 lata temu docisnęłam go i się okazało, że się z nią przespał i sam to zainicjował! Wiecie co mi powiedział aby było mi lżej : „Musiałem myśleć o Tobie by mi stanął!”… Oczywiście kazałam mu się wynosić z mieszkania (naszego, wspólnie kupionego do którego wprowadziliśmy się dwa tygodnie wcześniej). Ale wyniósł się do oddzielnego pokoju. Przepraszaniom nie było końca, codziennie słyszałam obietnice, że jest mu przykro, że nie chciał, że to tak wyszło, że zrobi wszystko abym mu to wybaczyła. Więc ja głupia naiwna dałam mu kolejną szansę aby to naprawił bo mi szkoda było tego wspólnego czasu.

I wiecie co zrobił?

W moim odczuciu NIC, ani razu nie walczył o mnie tak zaciekle jak o to by zaprosić „przyjaciółkę” do siebie. Odkąd się dowiedziałam o zdradzie cały czas zastanawiam się dlaczego ona była lepsza, dlaczego o nią mógł ze mną walczyć? Uwierzcie mi, ja nie raz oglądam się za dziewczynami i zrozumiałabym jakby zdradził mnie z jakąś za**bistą laską – może nawet przybiła bym mu piątkę ale on wybrał NAPRAWDĘ dużo mniej atrakcyjniejszą dziewczynę niż ja :O

Starałam się to przeboleć, bo szkoda lat, szkoda związku, bo co zrobić z mieszkaniem skoro On się nie chce wyprowadzić ani sprzedać. Byłam nawet u psychologa ale jak zaczął mi mówić, że powinnam dać mu szansę to zapytałam samą siebie : „Dlaczego? Dlaczego ZNOWU mam mu wybaczać? Okłamywał mnie tyle lat, oszukiwał, zdradził.”

Wiec teraz mieszkamy razem, śpimy w oddzielnych pokojach ale razem nie jesteśmy. Nikt z naszych znajomych ani rodzina o niczym nie wie. A jak On się zachowuje? Mu to wszystko jedno, nie stara się aby sytuacja między nami się poprawiła więc i ja zaczęłam mieć to gdzieś. Ostatnio zaczął coś wspominać o dziecku i o ślubie to mu jasno powiedziałam, że jeśli chce założyć rodzinę to żeby zaczął szukać jakiejś dziewczyny, najlepiej która się puszcza bo o takie walczy i dba – to się na mnie obraził i powiedział, że oczywiście wytykam mu błędy. A ja stwierdziłam tylko fakt.

Czy powinnam przeboleć to wszystko i zacząć jeszcze raz, czy dać sobie spokój?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.