Wybacz kochanie, wolę kolegę z pracy

Mężata, dzieciata, niegłupia, z bagażem doświadczeń, a jednak nie potrafię sobie tego poukładać. Ale do rzeczy. Pracujemy razem w gabinetach tego samego niewielkiego biurowca. Widuję go codziennie po kilka razy.

Nie jest typem wyjątkowym, żaden z niego Henry Cavill, a jednak za każdym razem gdy jest w okolicy czuję jak mięknę i się rozpływam. Zachowanie spokoju kosztuje mnie wiele wysiłku, najchętniej chciałabym aby po prostu rzucił się na mnie i robił co tylko chce. Co gorsza, gdyby o to poprosił, nie sądzę abym mogła mu odmówić, choćby tuż obok stał mąż. Na szczęście on chyba w ogóle nie zdaje sobie sprawy z moich odczuć, gdyż zachowuje się po prostu po koleżeńsku.

Pandemia wszystko utrudniła, praca hybrydowa spowodowała, że często jesteśmy niemal samotni oddzieleni jedynie pustymi korytarzami. Gdy wpadł do mojego gabinetu pomóc mi przy komputerze i przypadkiem mnie dotknął, prawie doznałam orgazmu i musiałam krótko potem schować się w toalecie, żeby jakoś doprowadzić się do porządku.

Co robić? Żadne argumenty jakie mogę sobie samej zaproponować nie zmieniają tego co czuję, a czuję, że z każdym dniem słabnę coraz bardziej.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.