Wścibska teściowa

Cześć wszystkim. 😉 chciałam opowiedzieć Wam moja historię. Zacznę od początku z moim partnerem jesteśmy razem 2 lata A znamy się 5 lat bardzo mocno go kocham , mamy wspólnego synka. Ale nie o to chodzi, chodzi o matkę mojego partnera .

Bardzo ją lubiłam i chętnie chciałam do niej , myślałam że możemy porozmawiać o wszystkim. Pewnego dnia zaczęła mnie obrażać (choć nic jej nie zrobiłam, traktowałam ją jak własną matkę) partner akurat był w delegacji o wszystkim oczywiście jemu powiedziałam na co on że mama nie mogła tak powiedzieć bo ona taka nie jest..

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ ZAMKNIĘTEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Wrócił z delegacji pojechał z nią porozmawiać i przyznała się do wszystkiego.. Podczas ostatniego naszego spotkania zostawiliśmy u niej chusteczki naszego synka gdy partner u niej był to zaczęła mówić że ma zabrać stąd te sz*aty.

Po czym wrócił do domu i zaczął mnie przepraszać. Ale sytuację się powtarzają on spotyka się z mamą ona jemu mówi na mój temat a on nie zapytając mnie robi mi w domu awanturę po czym się okazuje że matka znowu manipuluje nim . Próbowałam z nim rozmawiać.

Ale on twierdzi że mam skończyć ten temat bo to jest jego matka i zawsze będzie za nią stał. Na początku chciałam iść z nim do jego mamy żeby usiąść i na spokojnie porozmawiać ale stwierdziła że ja nie mam wstępu do jej domu, więc odpuściłam. Miałabym to gdzieś Ale to zawsze mi się obrywa po takich sytuacjach…

Teraz wykorzystuje to co jej mówiłam i grozi że pójdzie i wszędzie będzie o tym mówić . Partner oczywiście za mama stoi twardo .. Nie wiem naprawdę jak mam z nim rozmawiać… Wnuka nie widziała już pół roku. A zbliżają się święta, a mały jest taki że jak kogoś nie zna to płacze bo jest cały dzień ze mną sam.

Partner twierdzi że nic się nie stało, a ona codziennie do niego dzwoni ale tylko wtedy jak jest w pracy. Jak wraca do domu to zaczyna się na mnie wyrzywać i tak jest po każdej rozmowie z matką…

Czy on w końcu zrozumie że jego matka chce żebyśmy się rozstali a synek niech wróci do domku do mamusi…. 🙁

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.