Wirtualny świat mojego męża

Jestem mężatką od 13 lat, mamy 2 dzieci, mój mąż od zawsze prowadził życie w sieci, czyli fotka, Instagram, Zbiornik. Na początku bolało mnie to bardzo (zawsze odkrywałam to przypadkiem, został jakiś nick na komputerze, czy przyszła jakaś niespodziewana wiadomość i wtedy szukałam czegoś więcej).

Później próbowałam wejść z nim w ten wirtualny świat. Założyliśmy konto na portalu ale mnie to za bardzo nie interesowało więc po jakimś czasie zrezygnowałam. Później sama założyłam GG i tam rozmawiałam z ludźmi na wszystkie tematy i ten świat wirtualny z jego strony, próbowałam go zrozumieć co on takiego w tym widzi rozmawiając i filtrując z kobietami.

Tak się złożyło, że poznałam faceta, który od kilku lat siedzi mi w głowie. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy i wiem, że wirtualny świat wcale nie jest taki błahy, że nie jest tylko odskocznią jak to mój mąż nazywa. GG skasowałam bo nie da się normalnie pogadać tylko wiecznie sex, spotkania lub osoby tam szukają drugiej połówki.

Odsunęłam się od męża bardzo, myślę nawet o rozwodzie. Ciężko mi po tylu latach żyć z osobą która ciągle zdradza mnie w internecie. Potrafi widzieć piękno i chwalić wszystkie te kobiety, a ja nie pamiętam kiedy dostałam ostatnio jakiś komplement od niego. Sex też jest okazjonalny, ale bardzo jestem zamknięta na zbliżenia, po tych wszystkich rzeczach, które widziałam i czytałam wstydzę się pokazywać mężowi bo straciłam swoją pewność siebie.

Wiem, że mąż mnie kocha i dzieci, ale bardziej kocha swój telefon i życie wirtualne. Jakiś miesiąc temu mieliśmy poważny kryzys i postanowiłam z nim porozmawiać. Że myślę o rozwodzie bo nie sypialiśmy nawet w jednym łóżku, że mnie nie całuję, nie przytula, a ja tego potrzebuje bo jestem kobietą. Zapytałam czy w jego życiu pojawił się ktoś, że tak się dzieje między nami. Ale zapewnił mnie, że nikogo nie było, nie ma i nie będzie.

Wszystko jasne, ale ciężko mi żyć realnie, kiedy wirtualnie mnie zdradza. I znowu zaczyna spać w salonie, niby przypadkiem zasypia przed telewizorem już kilka dni z rzędu. Kiedy rozmawiamy często są nerwy i pretensje o błahostki. Nie wiem o co mam Was zapytać. Czuję, że moja szklanka już dawno się przelała, a zawsze powtarzałam sobie, że szczerość jest dla mnie ważna, a żyje tak już 13 lat zdradzana i czuje, że to nigdy się nie zmieni, a ja chyba nigdy tego nie zaakceptuje.

Wiem, że sama sobie odpowiadam na moją historie, ale może Wy zobaczycie coś czego ja nie widzę.

Może ci się spodobać również:
2 Komentarze
  1. Gosia pisze:

    Niestety u mnie w małżeństwie jest identycznie .Bardzo mi jest przykro ,bardzo jestem zraniona ,zła,skrzywdzona.Wszystkie są fajne kobiety tylko nie ja.pozdrawiam Cie serdecznie .

  2. Wiki pisze:

    Niestety ale z tego co mówisz to On już ma kogoś w realu. Znam to z autopsji. Identyczna sytuacja, identyczne zachowanie. Będzie tylko gorzej. Przyłapałam mojego na gorącym uczynku, w życiu by się nie przyznał że kogoś ma gdyby się nie wydało. Przykro mi bo wiem jak to boli…

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.