Wiem o jego żonie i dzieciach ale nie potrafię od niego odejść

Nawet nie wiem od czego zacząć… W 2016 roku, podczas choroby, z nudów i namową koleżanki założyłam konto na jednej z popularnych aplikacji kojarzących ludzi…. Z wieku odp wybrałam jedna. Miesiąc pisania, i spotkanie… W trakcie którego zamiast zdenerwowania, ekscytacji czułam spokój. Z każdą minutą rozmowy ogarniał mnie spokój i dziwne poczucie bezpieczeństwa.

Ustaliliśmy reguły, zasady… Miało być na chwilę, trzy- do sześciu miesięcy…. Spotykamy się do dzisiaj. On jest żonaty, tak-jestem kochanka. Wszedł w moje życie za moim pozwoleniem. To ja wciągnęłam go w swoje życie, a on mnie w swoje… Z racji wykonywanej przez niego pracy ma możliwość częstych spotkań… Czasem bywa u mnie trzy razy w tyg… Kontakt telefoniczny 24/ dobę.

W czym problem? We mnie. Od początku miał być układ, spotkania, wyjazdy z naciskiem na seks… Gdzieś po drodze zaczęły się rozmowy… Takie dotykające zwykłego zycia- sukcesów, radości po żale…. I wpadłam… Jak gówniara. Pokochałam go, wiedząc że nigdy nie odejdzie od żony i synów. Chyba najlepszym rozwiązaniem jest zaprzestanie znajomości… Próbowałam dwa razy-za każdym ulegalam. Nigdy nic nie obiecywał- wiem że dla niego taki układ jest idealny. Kochanka, która nie truje, nie narzuca, nie wymaga, nie oczekuje…. Szanuje czas, gdy Jest w domu, pracy.

A ja? Durna baba…lokalna ustalonym zasadom Czeka na… Cholera wie co????!!! Wiem i to jest potwierdzone, że jego życie małżeńskie to -nie ma. Mieszkają razem każdy na swój rachunek.. Nie raz słyszałam rozmowy z ślubna… I za każdym razem kłótnie… Rzucanie telefonem…( Z drugiej strony). Nie ma wspólnych działań, planów…ale jest żona. Jak to zakończyć? Delikatnie…

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Aneta pisze:

    Ehhh skąd ja to znam …

    U mnie tylko jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja…. Ja miałam męża i 4 dzieci – wspólne życie … On żonę i syna – wspólne życie….

    Zaczęło się od rozmów… Kawy… Na pierwszym spotkaniu… Ustaliliśmy że gdyby miało dojść do rozpadu związku któregoś .. to się wycofujemy …

    A później pojawiła się miłość …. Najpierw on .. później ja .. wspólne wyjazdy … W tle mój rozwód…. Ja zdecydowałam…. Pojawiły się obietnice i wspólne plany … Mimo strachu… I świadomości że będzie cholernie ciężko… Nie poszło po naszej myśli… Nasi ślubni dowiedzieli się za wcześnie… Poczucie winy … On z poczucia obowiązku i strachu … Został z nią…. Chciałam to skończyć … Powiedziałam że koniec .. wytrzymałam tydzień … I dziś znów piszemy…. Czeka nas rozmowa … Nie wiem na czym stoję… Czuję dystans…. Ale nie wiem czy z obawy żeby się znów nie rozkręciło … Czy z niepewności…. Powiedział że nic się i niego nie zmienilo a wszystko było i jest szczere i prawdziwe…. Do tego .. pożyjemy zobaczymh… Chyba facetom jest jakoś łatwiej w ten sposób … Ja nie daje rady … Obie powinnyśmy to skończyć… Tylko skąd wziąść siłę?

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.