WyznaniaKobiet.pl

Wiecznie niezadowolona teściowa niszczy moje małżeństwo

Cześć, piszę tu bo szukam jakiegoś wsparcia chociażby psychicznego. Zacznę od początku – mieszkam z mężem i 2 letnim synkiem u teściów dlatego, bo mąż nie chce stąd iść, bo dom na niego ma być zapisany …. Ja czuję się jak wrak człowieka. Teściowa – wiecznie musi być na jej, rozumiem – jej dom. Rozumiem wiele spraw.

Większość powie idź na stancje ja powiem za co? Mieszkamy na zadupiu. Cud, że ma prace jakąś ma, opłaty też, kupujemy jedzenie normalnie jak wszędzie, rachunki, syn też mleko i pampersy. Mam rodziców z chęcią bym u nich zamieszkała ale mam dużo rodzeństwa. Poza mną 5, którzy mieszkają z rodzicami bo są młodsi.

Rodzeństwo mojego męża mnie nienawidzi, dlaczego? Bo mam własne zdanie, nie dam sobie w kasze napluć przez to awantury np . TESCIOWA MOWI, że syn chory bo nie daje mu ciapków. Mój syn nie chce ciapków, płacze, piszczy, nie nauczony nie będę naciskać ale siostry męża idealne bo dzieci lat 7 w ciapach wszędzie latają i maja mieć. Ciapy podstawa… Dodam, że nie stać nas na wynajem ani na budowę domu.

Ja już się wykończę. Nie jestem zła, teściowa po 2 operacjach. Ja gotuje, donoszę, wiem, że ciężko jej z synem sama cały dzień pranie, sprzątanie, gotowanie jak każda matka … ale i tak jestem zła bo siostra męża idealnie dzieci przywiezie do babci do nas na lato, na ferie, na zimę, na weekend i zawsze mam dzieci też ugotować tym dzieciom, idę z synem na spacer biorę te dzieci. Pomagam.

A co słyszę ostatnio? Że syn (miał grupę żołądkowa) zaraził się u moich rodziców bo byłam ostatnio. Wszystko wina moja i rodziców bo się zaraził ale u rodziców zdrowi wszyscy.  Nikt nic nie miał, zawsze jak coś się dzieje przykro mi jest bo Np jak syn złapał grypę, miał biegunkę i wymioty to słyszałam,  że co z mnie za matka, że jestem do niczego od teściowej własnej… słyszę nie raz jak przez telefon obrabia mi dupe chce stąd uciec bo mam dość i nie nie chce tego domu ale zwyczajnie w świecie nie stać mnie na wynajem.

Dziecka nie zostawię i nie pójdę do pracy bo mama i mama i mama nikt więcej … do nikogo nie chce. Mam już dość psychicznie, chciałabym żyć pełnią radości sama z mężem i dzieckiem. Kocham ich, to dla mnie wszystko co mam. A rodzina jego na każdym kroku chce mi pokazać, że jestem głupia… a oni najmądrzejsi.

Staram się jak mogę, sprzątam, gotuję, siedzę z synem, zakupy robię. Chcę tylko spokoju, co ja mam zrobić nie wiem …. czuje się bezsilna i coś mnie dopada chyba jakaś depresja czy nerwica. Nie czuję się ok tutaj.

Exit mobile version