W trójkącie z jego matką…

Dzien dobry,mam 37 lat jestem w trakcie rozwodu(od kilku lat sie smeod ciagnie i konca nie widac ,mam nadzieje ze przed smiercia bede mogla powiedziec :jestem rozwodka,w koncu!).Moje malzenstwo rozsypalo sie bo maz byl mamisynkiem a tesciowa cholernie toksyczna osoba,dla niej dzien byl stracony jesli nie namieszala pozadnie w naszym zyciu.Mam dwojke dzieci z malzenstwa i teraz jestem w zwiazku ,z ktorego mamy coreczke.I od niedawna mam wrazenie doslownie,ze wpadlam z deszczu pod rynne!Partner lata na kazde skinienie palcem matki,wczesniej tez w sumie biegal ale zawsze mi tlumaczyl,ze mieszkam z matka trzeba pomoc.No owszem trzeba ale nie do przesady.Liczylam na to ,ze wszystko sie ulozy jak zamisszkamy razem.Niestety sie pomylilam.Mieszkamy razem a on dalej biega za matka ! Jak zrobie awanture to nie pojdzie czasem ,ale ile mozna klucic,prosic tlumaczyc to samo !Nie mam sily juz.Ostatnio mielismy taka sytuacje ,mial byc festyn oddalony od naszej miejscowosci okolo 100 km ,dwa tygodnie przed tym rozmawialismy i uzgosnilismy,ze jedziemy z dziecmi na caly dzien po prostu sie pobawic odpoczac itd.Dzien przed wyjazdem dowiedzialam sie,ze mamusia dzwonila i synka poprosila o przyjazd bo trzeba skosic trawnik.I wiecie co uslyszalam od partnera ?ze on jedzie do mamusi kosic ta pieprzona trawe! Zaczelam z nim dyskusje,ze przeciez mielismy plany ,zaplanowalismy to juz dwa tyg wczesniej ten weekend ehhhh.Uslyszalam tylko,ze on ma swoje sprawy potrzeboje czasu tylko dla siebie a ja moge sobie jechac sama z dziecmi nawet mi to dobrze zrobi.Rozplakalam sie ,nie dalam rady i rozplakalam sie,ze tak mnie potraktowal ,to co poczulam ciezko opisac.Trawnik matki jest wazniejszy niz ja i dzieciaki?Wczesniej bylo jeszcze gorzej .Mama chce na zakupy,mama chce do corki,mama chce do baru,mama chce do kolezanki,mama chce do fryzjera,mama chce na paznokcie,mama chce zeby podlal ogrodek,mama chce zeby kwiatki przesadzil w ogrodzie,mama chce na grila ,mama chce na dyskoteke czy mama chce do faceta na noc.I on musial krolowa matke zawiesc i siedziec czekac na telefon o ktorej mamusie odebrac.Wywalczylam zeby to ograniczyc .Tlumacze mu ,ze tak nie powinno byc.Nic nie dociera.Jego matka mnie nienawidzi ,wyzywa mnie na czym swiat stoi,od samego poczatku robi wszystko zeby nas rozdzielic.Jak jeszcze z nia mieszkal szantazowala go typu,ze jak sie ze mna nie rozstanie to ona sie zabije,ze przez niego zle sie czuje albo ze przez niego bedzie musiala sprzedac rodzinny dom itd.Do znajomej powiedziala,ze nie przestanie do czasu az mnie wykonczy psychicznie.Skoro on sam nie chce mnie ode mnie odejsc to zrobi wszystko,ze w koncu ja nie wytrzymam i ja sama odejde a ona bedzie miala synka w koncu dla siebie tylko.Powiedziala mu wprost,ze ma byc starym kawalerem i siedziec z matka do konca zycia.Pomoznie,doradzcie cos co mozna zrobic zeby on przejrzal na oczy ,zeby oddzieli sie w koncu od matki?Bardzo go kocham i w tej chwili nie umiem odejsc,nie potrafie

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.