W domu ja maluję ściany i koszę trawę bo zanim mój mąż się zabierze to…

Sytuacja wygląda tak jestem mamą 2 dzieci, przedszkolak i półtora roczne które karmię piersią i to jest jedna z przyczyn ciągłych awantur między mną a mężem bo że ciągle cyca daje itd. Co prawda mała je wszystko ale lubi się przytulać lub do snu mieć cycka a ja lubię ją mieć przy sobie.

To jest też kwestia spór między mną a moimi rodzicami bo każdy wyjazd do nich jest mi wypominane, że daje małej cycka i cycka bo ona wymusza bo ona to i tamto więc ja się stresuje i czuję się dołowana podwójnie.

Druga rzecz to mój wygląd, że powinnam schudnąć oczywiście ze strony rodziców, mąż nic nie mówi bo mam tylko 3kg nadwagi ale widzę że on jak wychodzimy to się ogląda za innymi i komentują chociaż sam do przystojnych nie należy. Inne kwestie sporów to takie, że ja nic w domu nie robię gdzie powiem, że robię ponadto bo umiem ogarnąć dom, dzieci, rachunki, ogród bo przecież oczywiście ja kosze trawę, ja naprawiam ogrodzenie itd.  W domu też wszelkie malowanie ścian i naprawy sama robię bo jak poproszę męża to zwleka to miesiącami aż w końcu trzeba nowe lub jest więcej pracy niż było i zanim tak się stanie robię to już sama.

Ale to co mnie przybija dołuje itd to, że na wszystko muszę sobie zasłużyć, że jeśli wyjść to ja mam pomyśleć gdzie, jeśli chce żebyśmy jechali do moich rodziców to też muszę coś zrobić żeby on ze mną pojechał a jak nie to pojedzie ze mną ale będzie znów narzekanie na mnie że karmię małą ciągle że to lub tamto i jaka ja jestem nie idealna. Chyba każdy zrobił sobie ze mnie worek treningowy a na dodatek jeszcze myślą, że ja mam ich przepraszać za to że oni mnie obrażają, oczerniają itd jakbym ja ciągle była wszystkiego winna.

Powiem wam, że pisząc ten post lecą mi łzy i naprawdę gdyby nie dzieci i to że je kocham ponad życie to chyba bym tego postu w tej chwili nie pisała. Nie wiem co robić, jak powiedzieć, że to co oni robią to mnie boli i że po prostu mam dość ich zachowania. Z mężem miałam takie kłótnie o to że cierpiały na tym dzieci, teraz próbuje się nie klocic itd ale wtedy są ciche dni i to przeważnie mąż myśli że ma rację więc ma prawo być wiecznie obrażony. A ja wtedy po prostu chciałabym wziąć dzieci i wyjść bez mówienia co gdzie i jak żeby odetchnąć ale nie mam gdzie się podziać…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.