Uwięziona.

Żal post
Czy po 13 latach małżeństwa można kogoś już nawet nie lubić?
Jestem matka 3 wspaniałych chłopaków 13lat 6 lat i 5 miesięcy, synów kocham nad życie, ale męża po prostu nie cierpię.
13 lat temu wzięłam ślub z mężem bo zaszłam w ciążę, słuchając rodziców i ciągłych żalów że co ludzie powiedzą, uległam i wzięłam ślub, przez 7 lat mieszkaliśmy u teściów w jednym pokoju na jednej kuchni, starałam się nie wychylać, robić co swoje, ale teście ciągle się wtrącali, mąż nigdy nie stanął po mojej stronie, nawet jak straciłam dziecko w 20 tygodniu nie okazał wsparcia. Do pracy musiałam iść zaraz po urodzeniu pierwszego syna bo nikt za darmo mnie żywić nie będzie, dodam że zawsze kupowałam jedzenie wkładałam do lodówki i każdy mógł brac
Po 7 latach przeprowadziliśmy się do swojego domu, niestety obok teściów bo tak chciał mąż, urodził się drogi syn, mąż ciągle miał pretensje o wszystko, mimo że miałam swoje pieniądze to i tak mi je wyliczał, na dzieci nigdy nie dawał, do lodówki jedzenia też nie kupował, a o zajmowaniu się dziećmi mogłam tylko pomarzyć , jak tylko wyjechałam autem z garażu zaraz przylatywała teściową bo on sobie rady nie dawal. Ciągle mi mówi że nic nie umiem, nie potrafię, że mam zły gust, że źle sprzątam, źle gotuje, wszystko źle, za to mama robi wszystko dobrze. Nigdzie nie mogę wyjść bo zaraz awantura, całe dnie siedzi u matki ale mnie do swojej jechać nie wolno, ciągle się naśmiewa z moich rodziców mimo że są normalnymi ludzmi
Jak dzieci chorują to zawsze moja wina, zawsze ma pretensje ze musi dać pieniądze na dzieci, nic nie mogę im kupić bo zaraz obraza i foch na tydzień,
Teść ciągle przy każdej imprezie wypomina że mi dzieci wychował ale nie pamięta ze to on kazał iść do pracy, jedzeni mi wypiminaj do dzisiaj
Mam już dość tego wszystkiego, ale nie mam możliwości odejścia od meza. Napisałam, że nie cierpię swojego męża i tak jest, ale nie od zawsze, początki były ciężkie, wiadomo pierwsze dziecko itd, itd. Pracowałam, opiekowałam się dzieckiem, mieliśmy wspólne konto i z z tego konta kasa szła na budowę naszego wspólnego domu, no chłop jak to chłop humory swoje ma były one do zaakceptowania, Po wprowadzeniu się do nowego domu było w miarę ok, dopóki po urodzeniu 2 syna nie poszłam do pracy tu zaczęły się schody, teście zajmowali się synami twierdząc, że mój chłop ma inną robotę, tesciowa wszystko w moim domu chciała robić po swojemu, przesadzała mi kwiaty, poprawiała moje firanki, zaglądała do garów itd nie wytrzymałam zrobiła awanturę raz, drugi, trzeci chłop się ogarną a teściową miała zakaz pilnowania chłopaków u nas w domu, z racji tego że mieszkali obok brali chłopaków do siebie, w mmiarę było w porządku, Założyłam swoje konto w banku, zrobiłam prawo jazdy, nie przejmowałam się głupimi docinkami że strony rodziny męża, po prostu robiłam co swoje Drugi syn był bardzo wyczekiwanym dzieckiem, po stracie długo nie mogłam dojść do siebie, jak syn się urodził mąż był bardzo szczęśliwy, Tak naprawdę źle zaczęło się dziać jak zaszłam w trzecią ciąże, mąż wogole nie brał do siebie że to z nim jestem w ciąży, wmawia mi że go zdradzałam, z resztą tesciowa też coś takiego powiedziała mimo że nigdy nie dałam im pretekstu żeby tak myslec 3 ciąża to okres ciągłych kłótni, i pretensji, ciągle niezadowolenie męża, ciągle pretensje, chore odzywki I ttak jest do dziś, Nie pomogła interwencja moich rodziców, Po prostu boję się odejść, boje się tego że dzieci mi tego nie wybacza ponieważ mają tu swój świat, warunki bytowe mają dobre, a jak odejdę zniszczę wszystko

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.