Trudny dylemat

Czołem Mamuśki. Piszę tutaj ponieważ nie mam komu się zwierzyć a mam poważny dylemat. Jestem kobitką koło czterdziestki i mam dwunastoletnią córcię z pierwszego małżeństwa. Swojego byłego męża zostawiłam i odeszłam do mojego obecnego partnera. Teraz trochę nam się nie układa i zastanawiam się, czy mam dalej tkwić w tym związku. Nie wiem, czy nie będzie lepiej jak bym wróciła do pierwszego faceta.

Pewnie wyleje się na mnie za to fala hejtu, ale co tam. Jak poznałam M. mojego obecnego partnera, to od razu zakochałam się jak nastolatka. On był taki światowy, bo pracuje w międzynarodowym koncernie i często lata do Szwecji na jakieś szkolenia, czy konferencje. Bardzo mi imponował, był szarmancki i bardzo uprzejmy. Nie wierzyłam, że ktoś taki zainteresował się zwykłą szarą myszką, taką jak ja. Spotykaliśmy się potajemnie przez pół roku i w końcu on zaproponował, żebym wzięła córcię i przeprowadziła się do niego. Z moim pierwszym mężem S. nie układało nam się wtedy, bo wydawał mi się nudny w porównaniu do M. Spakowałam siebie i córcię i z dnia na dzień wyprowadziłam się od niego. Córci wytłumaczyłam, że jej ojciec źle nas traktował i pił, choć to nie do końca była prawda. Ale kłamstwo powtarzane wielokrotnie zaczyna być prawdą i po jakimś czasie obie uwierzyłyśmy, że S. był zły. Tłumaczyłam jej też, że zawsze trzeba się kierować głosem serca i jak się kogoś kocha, to trzeba zrobić wszystko, żeby z nim być.

Ostatnio spotkaliśmy się ze S. jak brał małą na weekend. Popatrzył na mnie takimi oczami, że aż zrobiło mi się wstyd za to, co o nim wygadywałam. Mała mówi, że jak jest u niego w domu, to świetnie się bawią razem, a ojciec poświęca jej dużo uwagi. Tak się składa, że ostatnio z obecnym facetem nam się nie układa, bo przyłapałam go na korespondencji z jakąś gówniarą na FB. Namawiał ją, żeby się spotkali gdzieś na dobrej kawie. Tłumaczył się, że to tylko taki chwyt marketingowy, bo ona pracuje w firmie, z którą współpracują. Nie chce mi się w to wierzyć, bo od lat pracuję w dużej firmie jako księgowa i nikt tak do mnie nie pisał.

Zastanawiam się nad powrotem do S. Wiem, że on nie ma nikogo i pewnie byłby chętny. Moja córcia też by się ucieszyła, bo pomimo naszego rozstania coraz lepiej się dogaduje ze swoim ojcem. Tylko co jaj jej teraz powiem? Że tata się nagle poprawił i już jest dobry, a jej ojczym nagle stał się zły. Jakie ja jej przekażę wartości? A z drugiej strony może lepiej iść za głosem serca? Może Wy mi pomożecie?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.