To moje dziecko i nie oddam go

Hej mam męża który pracuje za granicą, mam też dwóch synów. Mieszkamy w mieście. Od zawsze chciałam mieć psa, zresztą dzieciaki też. Męża praktycznie nie ma w domu, jak dobrze policzyć to około 2 miesięcy w roku. I tak jest już od 4 lat.

Po kilku miesięcznych namowach zgodził się na kupno małego labradora. Długo szukałam odpowiedniej hodowli. Ważne dla mnie było pochodzenie rodziców i zdrowie oczywiście, a także legalność hodowli. Szukałam długo aż znalazłam i tu zaczął się problem.

Teściowa nagaduje męża żebyśmy go oddali komuś bo ona się boi psów, że przez tego psa nie będzie nas odwiedzać, że jej śmierdzi. Ja wiem nie powinnam się tym przejmować ale mąż jest z nią związany, a jej zdanie jest ważne. Jego siostra z dziećmi też już do nas nie przyjeżdża bo twierdzi, że wszędzie jest sierść i jak ona później wyjdzie na miasto.

Mi to na rękę bo nie muszę oglądać ich, a tym bardziej z nimi przebywać. Ale mąż twierdzi inaczej, że przez psa relacje rodzinne ulegają pogorszeniu. Ale serio powinien być zadowolony, że ja z dziećmi jesteśmy szczęśliwi, a nie zadowalać wszystkich. Oczywiście mogę iść do teściowej czy szwagierki ale zdaje sobie sprawę, że szczeniak nie wytrzyma kilku godzin. A z nim nie mamy wstępu.

Tak więc myślę, że mąż powinien być po naszej stronie a nie namawiać nas do oddania psa. Pies to nie zabawka, że oddajemy kiedy się znudzi dla mnie to członek rodziny i tak samo jak nie wyobrażam sobie oddać dziecka tak samo jest z psem.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.