Teściowa wie lepiej

Zawsze bardzo się starałam nie dopuścić w mojej rodzinie do powielania stereotypu, że teściowa jest zła i muszę mieć z nią konflikt. Jednak po narodzinach naszego dziecka się zaczęło. Tyle co musiałam się nasłuchać złotych rad i ciągle coś słyszę, to moje, choć z pewnością niektórych jej hitów nie wymaże z pamięci.

Córa miała chyba 2 miesiące i wieczorami mocno płakała, więc teściowa mi poradziła, aby w szmatkę zawijała cukier i dawała do ssania, albo kostkę cukru nasączoną wódką. Już nawet pozostawię bez komentarza, wiem że w średniowieczu dawali dzieciom nawet opiaty, ale teraz mamy zdecydowanie większą wiedzę.

Około 5 miesiąca zmagaliśmy się z kilkudniową biegunką z nieznanych przyczyn, która w końcu oczywiście ustąpiła, jak wprowadziłam nowości do diety córki, poza mlekiem. Teściowa upierała się, że maluch powinien dostać gorzkiej czekolady. Zupełnie nie mogła zrozumieć, dlaczego nie zamierzam pokazywać jej smakuj słodyczy do 3 roku życia, bo przecież dziecko nie może się bez nich chować? Noż…

Następna sytuacja dotyczyła butów. Jeździliśmy w spacerówce, ale mała jeszcze nie chodziła, więc pewnie z 10 miesięcy miała. Teściowa upierała się, że powinnam jej założyć buty, bo wszystkie dzieci je mają.

Wygadałam się i wyśmiałam. Moi rodzice nie wtrącają się w to jak wychowuje dziecko, okazują zrozumienie i pozwalają mi samodzielnie podejmować decyzje. A wy miałyście jakieś ciekawe sytuacje z teściowymi?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.