Teściowa rządzi naszym życiem

3 lata temu poznałam fajnego, opiekuńczego, pracującego mężczyznę. Bardzo zabiegał, angażował się we wszystko, latał za mną. Byłam bardzo szczęśliwa bo nie sądziłam, że znajdę takiego kogoś w swoim życiu i że to dzieje się naprawdę. Obawiałam się, że zabarwione jest kolorowo, realnie i że ta relacja szybko się skończy. Chłopak po przejściach, w trakcie rozwodu wychowujący syna 5 letniego. Żona spotykała się po kryjomu z mężczyzna do momentu, aż on tego nie odkrył. Wyprowadziła się sama do partnera zapominając o dziecku. Dopiero jak dostała pozew to sobie przypomniała.

Nasze relacje się rozwijały po 3 miesiącach wprowadziłam się do niego aby go wesprzeć, pomoc mu w opiece nad dzieckiem. Od momentu wyprowadzki jego byłej żony bardzo dużo pomagali mu rodzice w opiece nad synem tak, aby on mógł spokojnie pracować. Wprowadziłam się, po roku zaszłam w ciąże, urodziłam wymarzonego syna. Rok był ciężki, mój synek ciągle chorował był bardzo absorbujący. Ja do tego czasu nie zauważyłam, niezważanie na pewne sytuacje uwagi, na wszystko się godziłam, nie wyrażałam zbytnio własnego zdania, podporządkowywaliśmy się.

Po roku zaczęłam zauważać błędy, naszym życiem zaczęła kierować teściowa a chłopak z wygody podporządkował się. Mam wrażenie, że ciągle się wtrąca, mówi co ma robić, jak ma robić a on w tym nie widzi problemu. Tłumaczy to że mamy dzieci a oni chcą i nam pomagają starszego wezmą czasami na noc, zaprowadza, odbiorą z szkoły. Chłopak mało spędza ze mną czasu, od kiedy urodził mi sie syn nigdzie nie wyszliśmy sami razem. On wychodzi często do rodziców tłumacząc, że jak moi rodzice mieszkali by niedaleko nas to też bym chodziła. Czasami mam wrażenie że jestem tyko mu potrzebna do opieki nad starszym dzieckiem i do ogarniania domu. Jego mama wciąż się wtrąca w nasz związek, angażuje w wychowanie starszego dziecka.

Zauważyłam że bardzo kocha syna i wnuka i jest bardzo zazdrosna o nich. Jak zaszłam w ciąże to mi wypomniała i nie była zadowolona. Jak powiedziałam o tym chłopakowi to zeszło to po nim. Jesteśmy ze sobą 3 lata i od roku mam wrażenie, że nam się nie układa. Ostatnio rozmawialiśmy powiedział, że mnie kocha, ale ja tego, ani nie czuje, ani nie widzę po jego zachowaniu. Dla niego ja mam cały czas jakiś problem i on nie wie o co mi chodzi. Co roku jeździł z synem i jego rodzicami na urlop twierdząc, że jeździ z nimi bo taniej. Byłam z nimi dwa razy nie czułam się miłe widziana i komfortowo.

Na kolejne wakacje chce również jechać z nimi nie obchodź go, że ja nie chce, ponieważ czyje się niekomfortowo, źle w obecności jego rodziców i że urlop chciałabym spędzić z nim i dziećmi – rodzinnie, na co on, że nie pojedziemy w ogóle na urlop bo nie będzie nas stać samych i jak tak chce to on weźmie dzieci i sam pojedzie z nimi. Mało rozmawiamy, nasze rozmowy ograniczają się do tygodniowego grafiku, do obiadów, zakupów. Woli siedzieć w telefonie, oglądać film w milczeniu bądź wychodzi do rodziców. Nie powiem jest dobrym ojcem ale jakaś nie potrafimy się od dłuższego czasu dogadać. Widzę że się patrzy głowonóg na siebie i swoje problemy twierdząc, że nie. Nie wiem już co mam robić, jak z nim rozmawiać. Kocham go i chciałabym dojść do porozumienia. Chciałabym być z nim szczęśliwa oraz aby nasze dzieci nie cierpiały, byli również szczęśliwi.

Nie wiem co mam już myśleć, co mam robić.. ręce mi opadają. Jestem sama, on ma rodziców z którymi się radzi oni mu pomagają. Ja mam wrażenie że jestem bo jestem. Rozmawiać nie chce. Jak już pod wpływem emocji mu powiedziałam, że się wyprowadzę to powiedział że mogę iść ale bez dziecka. Czyli to już dało mi do myślenia, ale on powiedział, że skoro gadam takie głupoty to on tak właśnie dlatego powiedział..

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Weronika pisze:

    Nikt nie ma prawa rządzić twoim życiem. Wyczuwam w partnerze maminsynka – niedojrzały, lubi gdy się wszystko za niego robi, nie umie się sprzeciwić rodzicom. Ja bym nawet nie spojrzała na kogoś takiego. Małżeństwo to małżeństwo – nie powinno tam być miejsca na rodziców (mam na myśli rodziców którejś ze stron), to tylko przeszkadza i wynikają z tego problemy. Jak tak dalej pójdzie, odejdź od niego, wystarczy ci twoje własne dziecko 🙂

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.