Teściowa mnie terroryzuje i niszczy psychicznie a mąż się nie przejmuje

Witam! Gdybym miała opisać swoją historię w całości to zabrakło by dnia. Postaram się w skrucie chce się z kimś podzielić już nie wiem co mam robić, żyje w stresie i strachu ciągle w napięciu przed (teściowa), ale z partnerem nie mam ślubu mamy dziecko 15 miesieczne i w sumie jesteśmy szczesliwi gdyby nie kłótnie przez jego mamę i babcie. (głównie mame).

Zawsze znosiłam to jak mi ublizaly wyzwalay jedna i druga często płakałam, bardzo jestem wrażliwa osoba i rozmawiałam nie raz ze swoim partnerem żeby pogadal z nimi bo to już mnie wykancza ale zawsze było,,nie przejmuj się one już takie są ,, i zdażyło się że rozmawiały niby normalnie ale przy każdym spotkaniu gdzie przychodziły czasem dzień w dzień zawsze musiały powiedzieć coś nie stosownego, obrazliwego w moją bądź mojej rodziny stronę której na oczy nie widziały. Mnie również wyzywaly jak pierwszy raz mnie zobaczyly zupełnie mnie nie znając nie zamieniając ani słowa.

Ale przejdźmy do części głównej jestem z moim chłopakiem już 4 lata, jak wcześniej wspomniałam mamy dziecko córeczkę. Jak teściowa się dowiedziała to były lament że za szybko i że po co nam dziecko, gdzie ona sama mając 19 lat miała już dwoje dzieci a teraz ma 5 letnie małe. My mieliśmy po 23 lata zostając rodzicami, a 21 jak zaczęliśmy że sobą być. nastąpił taki etap że byliśmy gotowi na dziecko więc się staraliśmy. Ale jak zazwyczaj babcie się cieszą tak ona jak i jej matka tylko powiedziały nam przykre słowa.

Przed urodzeniem się dziecka teściowa darla się do swojego syna że nie obchodzi ja nasze dziecko. Zawsze wszędzie wozil ja na zawołanie nawet kilometr drogi bo jej tyłka się nie chciało ruszyć, nigdy nie pracowała a wszystkich w koło obgadywala że powinni iść do pracy. Gdy ja poszłam na zwolnienie ponieważ w mojej pracy trzeba było podziwiać to gadała mi że jak to tak że za jego pieniądze będę żyła mimo to że miałam swoje.

Jak urodziło się dziecko to oczywiście było pouczanie wtrącanie się wręcz nachodzila nas prawie dzień w dzień ale tak było zawsze. Ja oczywiście doceniam rady innych ale to nie były rady tylko polecenie masz robić tak i tak bo ja tak robiłam przy dzieciach, choć większość rzeczy które gadała to nawet racji nie miała, poprostu zawsze chciala być najmadrzejsza wszystko wiedząca nawet gdy Racji nie miała. Tyle że ja jej nigdy nie obraziłam, znosilam to wszystko tłumiacy w sobie jak mnie traktuje. Zawsze miałam szacunek do niej.

Nadszedł dzień że nie wytrzymałam znów zaczęła ingerować w nasze życie. Tym razem nie wytrzymałam powiedziałam dość wieczne wyzwiska jacy to my nie jesteśmy bo dziecko ochrzczony mając rok a nie 10 miesięcy jak to miał jej najmłodszy syn gdzie twierdziła że nawet nie miał tyle że jak tak późno można chrzcic dziecko że jesteśmy nie odpowiedzialni itp. I nie mówiła spokojnie darla się a moje dziecko płakał ja to nie obchodziło, powiedziałam parę słów żeby poprostu spojrzała na swoje zycie czy jest takie idealne.

Ciągle obraża ludzi w koło bezpodstawnie nic nie potrafi powiedzieć dobrego. Gdy widzi że ktoś jest szczęśliwy próbuje to zniszczyć i nie tylko nam czy drugiemu synowi starszemu. Obraża dzieci na placu zabaw do mnie skakala z łapami jak stałam i dziecko trzymała na rękach. Jej syn, tato mojego dzieck nas osłonil, mówi do niej co robisz ze dziecko mam na rękach a ona ze co z tego.ja powiedziałam że takiej osobie nie pozwolę dotknąć mojego dziecka a ona ze do swojej mamusi mam zawieźć sobie. Ze wylece z własnego domu szybciej niż ona.

Potem wysyłała do mni SMs że jej syn ma w tej chwili przyjechać do niej bo inaczej pozaluje. Potem znów napadł na mnie w sklepie drugi raz groziła że mi wp**rdoli i obrazala mnie od najgorszych. Mój chłopak powiedział że ma przestać mnie obrażać i wyjść i zacząć się zachowywać wśród ludzi to nadała się w końcu wyszła i tak jest ciągle gdy spotkam ja na mieście. Boję się wychodzić z domu, wszędzie obserwuje czy przypadkiem jej gdzieś nie Ma.

Mówiłam partnerowi że ja żyję w ciągłym strachu ale on potrafi powiedzieć że tylko mam się nie przejmować i dać se spokój. Łatwo powiedzieć jak on staje w mojej obronie to ona mówi że pozaluje tego i że zabierze mu auto bo zarejestrował je na nią ale kupił je za swoje pieniądze. To wszystko tak w skrócie bo jakie piekło ja z nią i jej matka przeszłam to tylko ja sama wiem.

To wszystko pisane w emocjach nie wiem jak mam poradzić sobie ze strachem przed tym że za każdym razem do mnie skaczą obraża nam dziecko że było nie potrzebne że ja i córka zmarnowalysmy jej synowi życie, gdzie dziecko chcieliśmy oboje i on jest ze mną szczęśliwy i ja z nim też oprócz klutni przez jego mamę.on się nie przejmuje tym że ja już psychicznie nie daje przez nią rady. Przepraszam jeśli teksty jest z bledami czy bez ładu, lecz myślę że zrozumie. Powiedzcie jak się zachowac w takiej sytuacji ?

Może ci się spodobać również:
3 Komentarze
  1. Izabela pisze:

    Myślę,że powinnaś wraz z partnerem wyprowadzić się jak najdalej od teściowej,jeśli chcecie być szczęśliwi i odseparować się od niej. Jeśli straci syna to może coś do niej dotrze. Drugie wyjście ,to zgłosić na policję i powiedzieć ,co wyrabia ta baba ,na to są paragrafy. Niech ją ustawią i pouczą. Wy tworzycie z dziećmi rodzinę ,a jak ona nie potrafi się zachowywać ,to niech da wam spokój. Ja mam 37 lat i też mam problemy z teściową .

  2. Maja pisze:

    Zostaw to wszystko A jej toksycznej teściowej zrób taką jazdę tak jak ona Tobie
    Ona jest chora.
    Też tak miałam do czasu.
    A on to dupek
    Tak jak mój Toxik
    Toksyczny trójkąt nie pozwalają sobie na to
    Uderzy Cię to jej oddaj
    Wtedy stanie w pion

  3. Katarzyna pisze:

    Zostaw jego i teściową. Właśnie mam to samo. On nie wie kogo wybrać mnie z dzieckiem czy mamusię. Też się wpierdala a on nic z tym nie robi. I najlepsze że to moja wina… Mówię dość i odchodzę raz na zawsze. Dasz sobie radę głowa do góry!!!!

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.