Talent czy ciężka praca?

Jak mam wytłumaczyć córce, że ciężka praca prowadzi do sukcesu, skoro prawdziwe życie pokazuje co innego? Ostatnio spotkał ją taki zawód, że już sama nie wiem co mogę jej powiedzieć. Ale po kolei. Moja córcia ma dziesięć lat i jest radosną dziewczynką. W szkole uczy się dobrze, ale to wszystko dzięki ciężkiej pracy w domu.

W zeszłym roku wymyśliła sobie, że będzie chodzić na szachy. Nie będzie z niej jakiś arcymistrz, ale radzi sobie dobrze i w tym roku pani trenerka powiedziała jej, że ma szanse na występ w zawodach. Mała bardzo się ucieszyła i wzięła się jeszcze bardziej do roboty. Powiedziała, że nie chce, żeby pani żałowała, że ją wybrała do drużyny. W każdej wolnej chwili chodzi za mężem z szachownicą i chce z nim ćwiczyć. W Internecie znalazła sobie jakąś stronę i tam gra z ludźmi z całego świata. Cały wolny czas podporządkowała tym szachom.

Kilka dni temu na zajęcia przyszła taka dziewczynka, która grała w zeszłym roku, ale dawno nie chodziła na zajęcia. Przyszła teraz, przed zawodami i z miejsca dostała się do drużyny. Moja córka mówiła, że faktycznie jest dobra i wszystkich ogrywa, ale najgorsze jest to, że przez nią to właśnie moja córka wypadła z drużyny na turniej. Dzwoniłam już do trenerki i próbowałam jej wytłumaczyć, że to nie jest w porządku, bo to moja córka pracowała ciężko przez cały rok, a tamta przyszła i już jest w drużynie. Trenerka mi tłumaczyła, że mają ograniczoną liczbę miejsc i może wystawi ją w innym turnieju, ale ten muszą wygrać, bo to kwalifikuje ich do kolejnego etapu, dlatego wystawiła tamtą dziewczynę.

Córka jest załamana, nie chce chodzić na szachy i w sumie sie nie dziwię. Sama się zastanawiam, czy jej nie wypisać, ale wtedy obie będziemy żałować. Ona to tak bardzo lubiła i zawsze była taka szczęśliwa jak szła grać. Nie wiem sama co mam jej powiedzieć.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.