Szum o foteliki

Mam troje dzieci, nie przelewa nam się. Pracuje jedynie mąż bo najmłodszy syn ma 10 msc i dopiero od września 2020 pójdzie do żłobka, a ja pracy (nie mam innej opieki żeby pójść do pracy wcześniej). Mamy foteliki takie normalne.

Syn ma łupine od wózka 3w1, córka ma 9 – 25kg (kupiony jako używany), a najstarszy syn fotelik Kinder Kraft 9 – 36kg. Wszędzie tylko szum o tych fotelikach RWF, o Isofixie, dobór do samochodu.

Rozumiem to wszystko kwestia bezpieczeństwa, ale nie stać mnie na wydatek 3x700zł (przynajmniej). Taka kwota przewyższa nawet wartość samochodu. Pożyczki na foteliki nie weźmiemy bo nie dostaniemy.

Mieszkamy na wynajmie, który trzeba opłacać i jeszcze trzeba za coś żyć. Wszyscy na tych grupach maDkowych piszą, że bezpieczeństwo przede wszystkim, że bój się Boga bo fotelik bez crash testów, tylko RWF itp, a prawda jest taka, że każdy kupuje to na co go stać i to nie jest tak, że komuś nie zależy na bezpieczeństwie własnego dziecka.

Ludzie nie pojmują, że kogoś zwyczajnie nie stać na takie bajery i to jest przykre.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. loka pisze:

    Chyba nie do końca tak jest.
    Ja decydując się na dzieci liczyłam się z kosztami jakie poniosę utrzymując je.
    I tak, brałam i biorę pod uwagę bezpieczeństwo sprzętów które kupuje dla moich dzieci.
    Nigdy nie kupiłam fotelika używanego ani bez atestów. Nie wybaczyłabym sobie gdyby w wyniku kolizji coś stało się moim dziecią.
    Urodziłam tylko 2 dzieci bo wiem, że 3 byłoby dla mnie zbyt dużym obciążeniem finansowym.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.