Strach o zdrowie dziecka

Moja druga ciąża… Zacznę od tego, że pierwsza skończyła się spędzeniem miesiąca na patologii, przedwczesnym porodem, zaledwie 2 kilogramowym dzieckiem, które w pierwszych miesiacach życia przeszło wiele i walczyło o przeżycie, a ja razem z nim na szpitalnej podłodze, po cesarce przez kilka tygodni.

A wszystko to na skutek mojego nadciśnienia, dalej jakichś odwróconych przepływów macicznych, gestozy czyli zatrucia ciążowego i stanu przedrzucawkowego. W drugiej ciąży więc bardzo się bałam i regularnie mierzyłam ciśnienie, dbałam o sobie.

Pewnego dnia mój aparat do mierzenia ciśnienia zaczął pokazywać bardzo wysokie wyniki. Przez godzinę co jakiś czas dokonywałam pomiaru i wszystkie spisywałam na kartce. Partner był w pracy i traf chciał że nie miał zasięgu, a starszy syn w przedszkolu. Ciąza była zaawansowana, na pewno przekroczyła 30 tydzień. Zdenerwowana zadzwoniłam do mamy, żeby po mnie przyjechała, wzięłam torbę do szpitala i pojechałyśmy na izbę.

Przyjął mnie rezydent ginekolog, na oko w moim wieku lub niewiele starszy. Powiedziałam mu jak wyglądała pierwsza ciąża, pokazałam kartkę z pomiarami ciśnienia. Położył mnie na ktg na pół godziny, kazał zmierzyć ciśnienie. Przy naszym drugim spotkaniu po tym wszystkim stwierdził, że ktg jest w porządku, a ciśnienie 145/95 mieści się w normie. Na moje pytanie, w takim razie z jakim ciśnieniem mam przyjeżdżać, skoro już raz miałam z tym problem w ciąży, odpowiedział „tutaj posługujemy się wiedzą medyczną więc proszę nie panikować”. W tym momencie się we mnie zagotowało, bo tak jak zazwyczaj jestem grzeczna i spokojna, tak w ciąży jestem mistrzem ciętej riposty i pyskowania – hormony. Odpowiedziałam „Panie doktorze, ja doskonale wiem czym jest wiedza medyczna i jakie ciśnienie jest prawidłowe, kończyłam studia z dziedziny pokrewnej do medycyny i nie dam się spławić jeśli w grę wchodzi zdrowie mojego dziecka”. Szczęka mu opadła. Już dużo grzeczniej i spokojniej odpowiedział, że na razie wszystko jest w porządku, żebym pojechała do domu odpocząć, a jeśli będzie się coś działo lub źle się poczuje zawsze mogę przyjechać. Mam nadzieje, że mnie zapamiętał i nigdy już żadnej tak nie potraktował.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.