Stara miłość nie rdzewieje

Opowiedział mi piękną historię. Jak to będąc nastolatkiem zazdrościł mojemu obecnemu mężowi, że mnie poślubił. On był młodszy ode mnie o pięć lat. Rodzina mojego obecnego męża i JEGO od zawsze się przyjaźniły.

Często się spotykaliśmy. A po około dwudziestu latach mojego małżeństwa, coś wygasło. Oddalaliśmy się z mężem od siebie. I tak trzy lata temu odezwał się do mnie ON. Najpierw pozdrowienia z Paryża. Żarty, luźne rozmowy. Później coraz poważniejsze rozmowy. O naszych rodzinach, dzieciach, współmałżonkach.

I nagle zapragnął mnie zobaczyć. Kiedy był w domu, oddalonym dziesięć kilometrów ode mnie, niespodziewanie przyjechał. Przytulił, pocałował i pojechał. Powiedział, że sam bardzo nie wie co robi, ale tego pragnął. I tak minęło półtora roku.

W tym czasie pisał, że starają się z żoną o drugie dziecko. Urodził się syn, więc dałam spokój tej sytuacji. Ale on dalej pisał, wymienialiśmy się zdjęciami. Tęskniąc coraz bardziej za sobą. I postanowił się że mną spotykać regularnie. Było cudownie, opowiedział mi co czuł kiedy ja byłam narzeczoną kogoś innego, że zawsze miał do mnie słabość.

Nie powiem, bo sama darzyłam go dużą sympatią, zawsze był pod ręką. I nigdy nie odmawiał pomocy. Nawet jak już sam się ożenił. Zakochałam się. I po kilku miesiącach on postanowił to przerwać. Powiedział, że mnie nie kocha. Jedynie, że go pociągam seksualnie. A mi nie chce się chodzić już po tej ziemi. Gdyby nie moja córka, chyba bym się rozpadła psychicznie.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.