[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Śmierć dziecka

Witam. Proszę pomóżcie mi, doradźcie coś. Otóż 2 lata temu zmarło moje dziecko w wieku 13 miesięcy, zmarło nagle zasnęło na noc w swoim łóżeczku, i już się nie obudziło.

Mam straszny żal do siebie że nic nie zauważyłam. Rano o gdz 7 myślałam że jeszcze śpi więc pozwoliłam sobie jeszcze na drzemkę. Nienawidze siebie za to może gdybym zauważyła to wcześniej to jeszcze by żyło.

Sekcja zwłok wykazała że miało guza mózgu który pękł. Nie umiem się z tym pogodzić to wszystko moja wina niczego nie podejrzewałam. Teraz jak wszystko analizuje chyba były sygnały synek był płaczliwy, ale to było moje pierwsze dziecko starałam się z mężem o nie 5 lat. Myślałam że taki urok że płacze bo ząbkuje że kolka czy tak poprostu.

Jestem pod opieką psychiatry i psychologa ale to nic nie daje biorę antydepresanty, ale to nie daje ulgi czuje ciągle jak by to było wczoraj. Mąż mnie zostawił jak to powiedział ” nie mogę już na Ciebie patrzeć wiecznie tylko jęczysz i płaczesz użalasz się nad sobą jesteś egoistką nie uprawiamy seksu odchodzę” jeszcze mnie obwiniał że śmierć naszego aniołka to moja wina. Tu akurat miał racje.

Nie jest mi przykro że mnie zostawił w takim momencie, widocznie nie znałam go był nic nie wart. Nie umiem normalnie funkcjonować każdy mówi przecież to już 2 lata. Dla mnie to było wczoraj. Ten mój skarb te małe rączki które wyciągał w moim kierunku ten uśmiech cały czas to widzę.

Potem pogrzeb mała trumna spuszczana w ziemię, ciągle to rozdrapuje i się tylko zadręczam. Już nigdy nie przytule nie zobaczę. Chyba nigdy się z tym nie pogodzę. Dziś miał by 3 latka. Dopiero uczył się chodzić i nie zobaczę już tego nie usłyszę tych małych kroczków. Słowo mama usłyszałam tylko kilka razy, już nie usłyszę. Tak bardzo tęsknię nadal kocham. Wiem jestem już psychiczna. Ci wszyscy specjaliści u których szukam pomocy nie dają mi ulgi tabletki otumaniają na chwilę.

Odcięłam się od ludzi. Całymi dniami całuje zdjęcia synka i wtulam się w jego śpioszki. Wiem uzalam się nad sobą nie jestem tylko ja która przeżyła taką tragedię. Tylko ja nie umiem już z tym żyć z poczuciem winy i nie umiem się z tym pogodzić. Co mam robić jak dalej żyć. To ja powinnam umrzeć pierwsza nie moje dziecko. Dlaczego tak się stało? Dlaczego tak się dzieje? To strasznie nie sprawiedliwe. Czy kiedyś jeszcze będzie normalnie?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.