Ślub z rozsądku

Serious woman gesture quiet sign in dark shadows. Closeup portrait. Black and white

Witajcie, na początku powiem, że oboje mamy lekko ponad 20 lat, posiadamy wspólne dzieci, razem jesteśmy 8 lat. Temat ślubu zawsze był gdzieś obecny i oboje tego chcieliśmy. W pierwszych latach związku wszystko układało się świetnie.

Potem przytłoczyły nas problemy i ślub zszedł na dalszy plan. Później gdy ja wspominałam o tym narzeczony twierdził, że nie potrzebujemy ślubu, że po co. Dla mnie to nie tylko papier, a pewna deklaracja i wiem, że bez ślubu można żyć i szanuje to, ale przecież wcześniej chcieliśmy tego oboje.

Temat wrócił w tym roku, on był znowu na tak, byłam przeszczęśliwa. Niestety przez koronawirusa musieliśmy przełożyć wszystko. Nowy termin lipiec tego roku. Mam wrażenie, że im bliżej ślubu tym gorzej jest między nami. Doszło do tego, że wyrzucił mi to, że on ten ślub bierze tylko dlatego, że wszyscy dookoła tego od niego chcą.

Powiedziałam, że w takim razie odwołamy skoro tak naprawdę go nie chce co było dla mnie strasznym ciosem. On nic nie chce odwoływać, ale ja nie mogę wymazać z pamięci tych jego słów. Nie chcę żeby zmuszał się do bycia moim mężem chociaż nie wiem co to zmienia prócz mojego nazwiska.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.