Skryty facet po przejściach

Hej dziewczyny.
Jestem w związku cztery lata. Poznałam go w jego firmie gdzie odbywałam staż na studiach. Świetnie nam się razem rozmawiało, łączy nas absolutnie wszystko – takie trochę z nas nerdy – uwielbiamy te same książki, filmy, komiksy, gry ;). Jest ode mnie 8 lat starszy, ma poukładane życie, firmę, dom. Na początku bałam się, żeby nie pomyślał, że lecę na kasę, tym bardziej że nie wykonał pierwszego ruchu żeby się umówić. Ale zaraz po stażu zaprosiłam go do kina i jakoś tak wszystko samo się poukładało.

Zawsze to ja inicjowałam „rozwój naszego związku”. Po roku to ja powiedziałam magiczne słowa kocham, na odpowiedź musiałam czekać kolejny rok, w przeciagu czterech lat usłyszałam to tylko trzy razy. aż liczę… . To trochę bolało, ale akceptowałam sytuację. Jedynym wyjątkiem była propozycja, żebym zamieszkała z nim, jeden raz to on coś zainicjował.

Moją rodzinę poznał po roku znajomości, strasznie się przed tym bronił, ale wszyscy się polubili i teraz często się spotykamy. Nigdy nie poznałam jego rodziny, bo twierdził, że nie utrzymują kontaktów. Urywał wszystkie tematu związane z nimi czy swoim dzieciństwem. Przedstawił mnie za to wszystkim swoim przyjaciołom.

Raz na naszej domówce jego najlepszy przyjaciel się upił, a że ja rzadko piję, bo nie przepadam za alkoholem, to go odwiozłam. I to wtedy od niego dowiedziałam się jak straszne dzieciństwo i młodość miał mój ukochany. Patologia, przemoc, alkohol w rodzinie, kilka razy dzieci im zabierali. Ja jestem z normalnej, przeciętnej ale bardzo kochającej się rodziny i ciężko mi to wszystko pojąć…

Teraz jestem w ciąży, drugi trymestr – niespodzianka dla naszej dwójki . Gdy powiedziałam mu o tym rozkleił się, stwierdził, że nie będzie dobrym ojcem, że nie potrafi nim być… następnego dnia po raz kolejny skrył swoje uczucia i wczuł się w nowa rolę – nie ma tematu, da radę wszystko pociągnąć, da radę sam. SAM.

Od tego momentu minęło kilka tygodni a ja nie potrafię do niego dotrzeć. Co poruszę temat przeszłości, co chcę mu powiedzieć, ze nie jest sam, że ma mnie i niedługo córkę, to bagatelizuje to wszystko albo musi coś załatwić… Jest mi ciężko, ale wiem, ze jemu jest jeszcze ciężej….

Urządzamy pokój dziecka, chodzi ze mną na szkołę rodzenia ale widzę, jak angażuje się w ojcostwo i jak się stresuje. Zamówił pierdylion poradników „obsługi niemowlaka, bycia rodzicem, rozwoju dziecka”… Jednak gdy chcę z nimi o tym porozmawiać, bo dla każdego pierwsze dziecko jest wyzwaniem, to tez bagatelizuje temat… Udaje, że nie było tamtego momentu jego załamania.
Nie wiem, jak z nim rozmawiać, jak do niego dotrzeć. To coraz bardziej męczące. kocham go, chciałabym być dla niego wsparciem, ale on mnie do siebie nie dopuszcza. nawet zastanawiam się, czy w ogóle kiedyś się pobierzemy? zaręczymy?

Chyba ja muszę poprosić go o rękę, żeby do tego doszło…I rozumiem jego obawy związane z rodziną, ta starą i tą nową, naszą, ale i tak to boli… Nie wiem już co robić, a hormony też dają o sobie znać. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to czekać… Poradzicie coś?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.