Skok w bok z żalu

Mam 34 lata i czuję jak życie ucieka mi przez palce. Z moim mężem znam się od 19 lat. Jesteśmy 12 lat po ślubie cywilnym. Nigdy nie oświadczył się mi. Samo wyszło. Wszystko samo wychodziło. Zazwyczaj z mojej inicjatywy. Kiedyś byłam dobrym człowiekiem. Z sercem na dłoni. Ostatni grosz bym oddała. Lecz przez rodzinę mojego męża zmieniłam się.

Doprowadzili mnie do tego stopnia, że mając dwójkę dzieci targnęłam się na swoje życie. Oczywiście mój mąż nigdy problemu nie widział. On zawsze posłuszny swojej matce, a ja za wszelką cenę próbowałam wkupić się w jej łaski. Oczywiście był, a właściwie jest i alkohol. Dwa razy się wyprowadziłam z domu z dziećmi. On oczywiście do dzisiaj twierdzi, że nie ma z % problemu. Sama pochodzę z rodziny gdzie ojciec pił i bił nas. Wiem co oznacza strach przed pijanym ojcem i przyrzekłam sobie że moje dzieci nigdy go nie zaznają.

Całe życie próbuje namówić męża na wizytę u psychologa bądź terapeuty. Obiecuje, że pójdzie. Już kolejny rok. Nigdy nie mogę na niego liczyć. Zawsze gdy potrzebowałam wsparcia lub silnej ręki mogłam liczyć tylko na siebie. Przez 10lat musiałam się prosić o seks. Nie jestem potworem. A jednak z każdą jego odmową stawałam się brzydsza, grubsza i coraz mniej wartościową. Płakałam po nocach. Mój płacz i błagania na nic się zdały. Zawsze byłam szarą myszką.

Do momentu aż znalazł się ktoś kogo zainteresowałam. Były to zaledwie dwa spotkania. Dało mi to do myślenia i jakiegoś kopa. Poszłam sama do terapeuty. Rok. Po tym czasie otworzyłam się na ludzi. Walczę o swoje. W nowej pracy szybko awansowałam na dobre stanowisko. Jestem lubiana przez wszystkich dookoła. Tylko zostaje on. Moja kula u nogi? Nie jestem w stanie rozwieść się z nim. Bo dzieci, bo kredyty, bo szkoda mi go.

Żyje w dwóch różnych światach. Jestem tym zmęczona. Nie wiem czy mam szaleć i cieszyć się życiem póki jeszcze mam siłę na to czy pozostać przy nadziei że w końcu się on weźmie za siebie i w końcu będziemy żyli po mojemu. Kolejny rok nadziei a życie ucieka mi przez palce.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Dorota pisze:

    Błagam dziewczyno uciekaj!

    Z kredytami sobie poradzisz! A Twoje dzieci potrzebują spokoju i szczęśliwej mamy! Nie chcesz kiedyś żałować że zmarnowałaś sobie życie!

    Jakbym czytała o moim mężu. Tylko ja mam 4 dzieci. Uzależniony od mamusi. Alkohol tak… Chociaż bez przesady. Toksyczna zazdrość… Kiedy ja wychodzę z domu… Nawet w celach zawodowych. Żadnego wsparcia. Że wszystkich zawsze sama. Długo by pisać. Z seksem inaczej…. Po prostu dla mnie nie było tematu. Mąż chciał… Ale jak można chcieć z kimś kto nie okazuje uczuć, nie szanuje itd.

    Poznałam kogoś… Narazie jest to zdrada. Ale zdrada która pozwoliła mi zrozumiec i uciekać. Po 20 latach małżeństwa… Poznałam prawdziwa miłość mojego życia. Mężowi powiedziałam że chcę rozwodu… To będzie wyboista droga… Ale się uwolnie i wreszcie będe szczęśliwa.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.