Siostra męża i jej koleżanka

Witam was kobietki. Piszę to, bo mi po prostu źle. Jestem mężatka i mam dwójkę dzieci. Wydaje mi się, że jesteśmy udanym małżeństwem, mieszkamy za granicą i mamy tak naprawdę tylko siebie. Kilka dni temu zawitała do nas męża siostra… z koleżanką… Zostaną u nas na kilka dni, a ja nie czuję sie najlepiej.

Rozumiem, że mąż się dawno z nią nie widział, bo mieszka w Polsce, ale jest mi najzwyczajniej w świecie przykro, że on spędza z nimi cały czas.

Jeżdżą sobie na wycieczki, chodzą do barów, a ja co? W domu z dziećmi… Nie będę ukrywać, że koleżanka jest atrakcyjną kobietą, bardzo towarzyską i widzę, że złapała z moim mężem wspólny język. Wydaje mi się, że mu się spodobała (czego nie ukrywam, obawiałam się od samego początku).

Teraz siedzę i ryczę, bo już o 6 rano wyruszyli wszyscy razem na wycieczkę. Nie będzie ich dzisiaj cały dzień, jutro to samo, w poniedziałek to samo, a ja co? Non stop z dziećmi i tylko sprzątam i usługuje, bo przecież oni mają urlop, a ja to wiecznie odpoczywam. Nie mamy tu z mężem nikogo, więc nawet nie możemy nigdzie wyjść i nie ukrywam, że fajnie byłoby wyskoczyć sobie w dwójkę nawet na głupie piwo.

Szkoda, że jak jesteśmy w Polsce to moj mąż nawet do głupiego kina nie chcę ze mną iść, właśnie sobie zdałam z tego sprawę, że tak właśnie jest, że w Polsce to on też ma urlop, a ja zajmuję się dzieciakami.

Jest naprawdę dobrym człowiekiem, dobrym ojcem, dużo mi pomaga, z dziećmi zostaje w weekendy, bo ja pracuję, obiad ugotuje itp., ale w takich momentach mam go po prostu dosyć i odbieram wrazenie, że jestem dla niego, bo jestem, bo może to już przyzwyczajenie, a jak wrócimy do Polski na stałe to po prostu z czasem się rozstaniemy. Trochę mi lżej jak to z siebie wyrzuciłam ? Dziękuję i pozdrawiam

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.