Rodzina robaczków

Opowiem wam historię . Była sobie kiedyś rodzina robaczków . Tata robaczek, mama robaczek 6letni niepełnosprawny mały robaczek , 5letni chory na cukrzycę insulino zalezną mały robaczek, 1.5 roczny mini robaczek, kot robaczek, pies robaczek. Byli też dziadzio i babcia robaczkowe którzy z nimi mieszkali w tym samym domu lecz w oddzielnych mieszkaniach.

Ogólnie z pozoru szczęśliwa rodzinka. Każdy się kocha i w ogóle. Tylko że nikt nie zwracał kompletnie uwagi na jedną malutką acz istotną rzecz. Mama robaczek nie dawała po prostu rady. Ciągle każdy wymagał. Zrób to mamo robaczek ! Zrób tamto ! A dlaczego ta ściana jest brudna ? A dlaczego na tej podłodze jest kawałek kanapki ?! Musisz robić to lepiej a tamto jeszcze bardziej.

Zrób lepszy obiad mamo robaczek bo ten jest niezjadliwy. Ty nic nie robisz ! Jesteś leniem bo tylko siedzisz z robaczkami w domu a nasz syn na ciebie pracuje . Ty żyjesz za moje pieniądze ! Musisz się bardziej starać! Musisz dobrze policzyć robaczkowi małemu jedzenie i insulinę !

Małe robaczki jak to robaczki też od niej wymagały to co robaczki wymagać powinny od mamusi . Musisz ! Więcej! Bardziej ! Mocniej ! Lepiej! Czyściej! Musisz być inna ! Zmień się ! A mama robaczek, codziennie rano budziła się coraz bardziej zmęczona. Ale to mamie nie przeszkadzało. Starała się być tak idealna jak od niej oczekiwano. Co prawda z kiepskim skutkiem.

Mimo calych sił , serca i starań ona po prostu nie potrafiła być tak idealna jak od niej oczekiwano . Bardzo ja to bolało bo zależało jej by być wspaniałą mamą, ale po prostu nie umiała. Czasem tylko w koncie sobie samotnie popłakała ale starała się i to opanować i iść „walczyć ” z losem dalej.

Mijały dni a ona czuła się jakby każdego ranka się budziła a każdego wieczora umierała na nowo i to wszystko co osiągnęła za dnia wraz z wieczornym zmierzchem jakoś umierało. To bolało ją bardzo. Dodatkowo smutek był w niej większy ponieważ mama robaczek nikomu nie mogła powiedzieć o tym co ją boli i gnębi. Nie miała koleżanek ani przyjaciółek . A gdy próbowała porozmawiać z tatą robaczkiem słyszała tylko „bo ty się nie starasz” Tyle że ona się starała. Starała się tak jak tylko umiała najlepiej.

Pewnego dnia jej serce chyba już całkiem umarlo, kiedy jej robaczki przyniosły mamie obrazek namalowany przez dziadka robaczka. Na obrazku dużo robaczków uśmiechniętych wesołych, ale tylko jeden był narysowany brzydko, z brzydkimi włoskami z brzydkimi oczkami i że zlą miną. Małe robaczki na pytanie kto to narysował odpowiedzialny że dziadek, a na pytanie „a kto to jest narysowany ” odpowiedziały „ty mamusiu ” Wtedy mamusia zrozumiała że nigdy nie osiągnie celu. Nigdy ich nie zadowoli.

I choć teraz właśnie pewnie gdzieś sobie cichutko płacze, zapewne jutro wstanie i znów będzie dazyc do idealności której nigdy nie osiągnie.

Ale wiecie jaki jest morał tej bajki ? Taki że trzeba szanować każdego człowieka niezależnie jaki jest. Bo choć nam może się wydawać nikim, on może dawać z siebie wszystko a nawet więcej by być tym kim jest i kim stara się być .

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.