Pułapka

Chciałbym napisać swoją historię- refleksje zostawiam wam. Zawsze uważałam że moja rodzina jest super, potrafimy sie rozumieć w każdej chwili mieliśmy z rodzeństwem pozwalane na dużo. Teraz gdy mam 28 lat odbieram obraz inaczej.

Tato zawsze poza domem pracował jako wojskowy my sami z mamą. Gdy wracał często były kłótnie, pili razem alkohol, przez to zaczęli tonąć w długach zawsze lubili żyć i pokazać sie innym z jak najlepszej strony choć prawde znały tylko ściany domu. My byliśmy sami sobie bardziej jakbyśmy mieszkali z kolegami niż rodzicami.

Moje rodzeństwo wpadło w narkotyki brat zaczął nawet napadac na sklepy ja topilam smutki w alkoholu. Ciagle szukaliśmy ucieczki z domu mimo że rodzice nas kochali i starali się ich toksyczna realcja niszczyla nas- robili to nieświadomie.

Trwało to latami aż pewnego dnia siostra uciekła z domu z chlopakiem i zerwała kontakt, brat trafił do poprawczaka ja zostałam z nimi. Tato nie zniósł ciągłych problemów których pojawiło się, nie będę juz wymieniać i powiesił się.

Mama wówczas ułożyła życie na nowo z nowym partnerem a my zostaliśmy sami. Bez taty, mamy i swoimi problemami. Szybko musieliśmy dorosnąć. Obraz rodziny który mieliśmy zawsze znikł w sekundzie a my już nigdy nie będziemy tymi samymi osobami. Dzis mam męża i dwie córki. Zawsze był dla mnie wsparciem lecz od narodzin drugiej córki jest źle. Kłótnie, krzyki, stawianie warunków.

Nie chce słuchać o tym co mnie boli oraz o moich marzeniach. Utkenlam w miejscu mimo wieku, nic nie idzie na przód. Boję się powtórki z życia rodzinnego. Nie chce by moje dzieci doświadczyły tego co ja a czuje, że tworzymy toksyczną relacje. Nie raz usłyszałam że skończę jak tato lub że jestem beznajdziejna to boli.

Tych dobrych chwil jest tak mało między nami. Jedyne za co dziękuję mężowi to jest to ze nie martwie sie o finanse jest głową rodziny. Miłości między nami nie ma a córeczki czasem mam wrażenie ze też go denerwują. Mam grono przyjaciół którzy oferują mi pomoc w rozpoczęciu nowego życia lecz cały czas waham sie co jest dobre dla nas.

Oby dwoje jesteśmy nieszczęśliwi a najbrdziej cierpią dzieci. Jak myślicie. Próbować walczyć dalej o rodzinę czy zacząć życie na nowo? Boję się tkwić w tym związku lecz jeszcze bardziej boje sie życia w pojedynkę samej z dwójką dzieci na stancji której wynajem kosztuje tyle co miesięczna wypłata. Jestem w pułapce bez wyjścia.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. on pisze:

    Tak niestety jest, że scenariusz z domu rodzinnego często powtarzają dzieci w dorosłych związkach.
    Trudno Ci radzić czy lepiej się rozstać czy walczyć. Gdyby nie było dziecka decyzja nie byłaby tak obciążająca.
    Może powinniście spróbować terapii, jeżeli ona nie pomoże to przynajmniej będziesz w części usprawiedliwiona w decyzji rozwodowej.
    Uważam też, że sama również powinnaś przejść terapie, DDD, DDA. Nieświadomie możesz powielać i kreować zachowania swoich rodziców.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.