Przemoc, używki i kłamstwa, czyli rok małżeństwa z byłym więźniem

Witam, tak naprawdę nie wiem od czego zacząć. Chciałabym się wyżalić wypłakać wiedzieć co mam dalej robić. Nie napisze wszystkiego ze szczegółami postaram się ze zrozumieniem ale w dużym skrócie.

Mam 25 lat własne mieszkanie i dwójkę dzieci z poprzedniego związku. Syn ma 7 lat, córka 3 lata. Przez pewien czas wychowywałam dzieci sama. Wszyscy moi znajomi rodzina zawsze mówili, ze sobie świetnie radziłam. Skończyłam szkoły, pracowałam, wychowywałam swoją dwójeczkę i prowadziłam dom.

Świetnie sobie radziłam dopóki nie poznałam swojego męża. On po przejściach wiedziałam o tym od samego początku. Poznaliśmy się na kursie od razu powiedział mi, że niedawno wyszedł z więzienia. Odsiedział karę 6 lat za kierowanie grupa przestępcza. Ja wierzyłam w to, że ludzie się zmieniają zresztą widziałam wtedy jakim był człowiekiem.

Był dobry dla mnie i dla moich dzieci. Moja rodzina od początku prosiła mnie bym się nie pakowała z nim w związek, że to nie jest mężczyzna dla mnie, że tacy ludzie się nie zmieniają. A ja głupia wierzyłam, że będzie dobrze. Wtedy miałam klapki na oczach. Głupio zakochana.

Szybko wzięliśmy ślub i to kolejny mój błąd. Znaliśmy się około rok czasu. Po ślubie wiele się zmieniło, próbował mnie zamknąć w domu, chciał bym robiła to co mu się podoba, próbował mnie ze wszystkimi skrócić z rodzina z koleżankami byle bym była tylko dla niego, bym z nikim nie rozmawiała . Jak robiłam coś wbrew jemu to dochodziło do kłótni, kilkukrotnie podniósł na mnie rękę, bił, kopał, pluł i wyzywał.

Później płakał i przepraszał tłumaczył się, że inaczej nie potrafi postępować. Ja to wszystko mu wybaczyłam dalej wierzyłam ze to ostatni raz. Nie wiedziałam czym zajmuje się na co dzień po za tym ze sprowadza samochody z zagranicy. Często wychodził gdzieś wieczorami, wyjeżdżał gdzieś za granice nie mogłam wiedzieć gdzie i z kim po co.. Miałam wrażenie, że dalej robi to co zanim trafił do widzenia.

Dwa razy znalazłam też narkotyki w jego samochodzie. Za każdym razem wymówki, że to nie jego, że ktoś go oszukał i że dlaczego grzebie w jego samochodzie i kłótnia. Bicie, wyzywanie stało się codziennością. Zaczęłam mówić o tym koleżance i siostrze . W końcu odwrócili się ode mnie wszyscy.

Wiem, że chcą dla mnie dobrze bym zrozumiała, że nie mogę tak żyć, a przede wszystkim dzieci nie mogą na to patrzeć. Odwrócili się myślę bym zrozumiała, że moim biernym zachowaniem stracę wszystko. Rodzina zaczęła mnie straszyć sądem, zabraniem praw i wtedy postanowiłam wyrzucić go z domu po raz kolejny mam nadzieje ze ostatni.

Boje się, że będzie mnie nachodził, że wykuli znów coś w co ja uwierzę. Nie wiem jak mam sobie radzić. Jestem wrakiem człowieka, codziennie źle się czuję, nic mi się nie chce, ciągle chce mi się spać. Wstaje tylko bo wiem, że mam dzieci i obowiązki.

Jak tak dalej pójdzie to będzie źle. Potrzebuje porady rozmowy z kimś kto to przechodził i wyszedł na prosta. Nie wiem od czego zacząć chciałabym jeszcze normalnie żyć jak wcześniej. Czuje ze jest ze mną złe mam jakaś depresje. Dziwne stany. Nie wiem czego potrzebuje czy kontaktu z ludźmi czy może jakiegoś specjalisty. Może wy kobiety mogłybyście mi jakoś pomoc?

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Anonim pisze:

    Miałam podobna sytuację też związek z byłym więźniem też przeżywałam koszmar popadłam w depresję też większość luysie odemnie odwróciło i ja odrzuciłam wiele ludzi ponieważ było mi wstyd w jakich warunkach żyje ja i moja dwójką dzieci . Było to za granicą i jedynym rozwiązaniem było wrócić do Polski i zostawić tamto życie za sobą. I cieszę się że to zrobiłam to było najlepsze rozwiązanie dla mnie i moich dzieci, nie obyło się bez psychiatry i antydepresantów ale dałam radę wyszłam na prostą i jestem szczęśliwa czego życzę i Tobie powodzenia Wałcz o siebie.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.