[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Problem dziecka w szkole…

Witam, nie wiem czy uzyskam tu poradę na mój problem ale może będzie któraś mama (choć nie życzę) która miała podobną sytuację. W zeszłym roku szkolnym 2017/2018 mój syn poszedł do pierwszej klasy szkoły podstawowej, prawie że od razu przyczepił się do syna chłopiec starszy o 6lat..

Na początku były to zaczepki słowne, później go popychal aż pewnego dnia w szkolnym autobusie którym obaj jechali do szkoly kazał sobie ustąpić miejsca.. Mój syn odmówił, wtedy złapał go za gardło i podniósł do góry.

Interweniowalam w szkole grożąc że idę do sądu ponieważ widać że szkoła sobie nie radzi. Szanowana pani dyrektor próbowała zrobić z niego nieszczęśliwego ponieważ jego mama jest za granicą i jego oraz dwóch jego braci wychowuje sama babcia. Czyli podsumowując odnioslam wrażenie że mój syn ma się dać bić bo tamten chłopak ma problemy w rodzinie.

Na drugi dzień po mojej grozbie Sądem, z samego rana zadzwoniła do mnie pedagog szkolna pytając czy byłam w sądzie, powiedziałam że właśnie się wybieram ale poprosiła mnie abym przyjechała najpierw do szkoly. Mialam po drodze więc dlaczego miałabym nie pojechać prawda..

Zostało mi jasno zakomunikowane że tego chłopca do innej szkoły nie przeniosą, gdy zarzadalam badań przez psychologa uśmiechala się i powiedziała że mój syn też zostałby do niego skierowany. Gdy ja wyrazilam chęć by moje dziecko również przeszło takie badania temat został zamknięty bym tak daleko nie szła.

Odczulam to tak, że oni nic nie zrobia a ja mam odczekać aż w końcu skończy szkole wtedy przestanie znecac się mi nad dzieckiem. Wyłam sama jak dziecko że jestem bezradna by pomóc synowi a szkoła zamiast tępic zachowanie tego chłopca, tak jakby go faworyzowali..

Pojechalam do Sadu powiedziałam o problemie i reakcji szkoly. Dowiedziałam się że jeśli ruszy mi syna cielesnie mam dzwonić na policję, to co usłyszałam w Sądzie przekazałam pani pedagog i chwilę był spokój.

W roku szkolnym 2018/2019 syn poszedł do drugiej klasy uczy się bardzo dobrze chociaż wiem też że święty nie jest bo i odpyskowac potrafi lub się postawić. Tego chłopca brat również jest w tej samej szkole tylko że rok niżej i znowu mam problem, teraz zaczepiaja go we dwóch. Ten pierwszoklasista potrafi go uderzyć w twarz ot tak po prostu gdy mój próbuje się bronić to ten starszy słownie grozi mojemu synowi.

Już nie wiem co mam kur.. Robić, przecież nie powiem dziecku żeby dał się pobić i wtedy coś się ruszy gdy wyzwę policję. Te dzieci są bezkarne, szkoła ich tylko upomina a nie wyciąga żadnych konsekwencji, nie ja jedyna mam problem z tymi dziećmi. Próbowałam skrzyknąc inne matki poszkodowanych dzieci ale boją się dyrektorki albo nie chcą z nimi zaczynać.

Zwracałam też uwagę babce tego chłopca zaraz po incydencie z podniesieniem przez jej wnuka mojego syna ale jej reakcja mnie powalila. Powiedziała że jej wnuk ma go prawo złapać za łeb jeśli tamten mu miejsca nie ustąpi. Myslalam ze [tutaj admin wyciął], stara baba i taka wstrętna.

Dziś mój syn schodził z pierwszego piętra i ci dwaj (starszy i mlodszy) szli w górę, znowu się nachylil nad nim i zaczął go straszyć. Pozniej ten młody chciał go uderzyć w drodze do domu (w autobusie) ale kolega syna złapał tego chłopca za rękę.

Broni się to moje dziecko policją ale wrażenia to nie robi na tym gnoju żadnego. Nie wiem co robić, szkoła nie pomaga, rodzina tych chłopców normalna nie jest. Czy jest tu jakaś mama która wie co mogę z tym problemem zrobić lub gdzie się udać..

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.