Poznałam mężczyznę w pracy, a on od nowego roku nie będzie już ze mną pracował

Czuję, że tracę grunt pod nogami, jestem bardzo smutna. Stojąc w poczekalni u weterynarza łzy zaczęły mi płynąć po policzkach. Wczoraj poddałam się oczyszczeniu energetycznemu. Od dziś rana ogarnęły mnie złość i smutek – niby tak mają się te złe energie uwolnić, jednak już w to nie wierze – mądrym jest się po szkodzie…

Rok 2021 jest dla mnie strasznym rokiem, ponieważ:

  • do maja byłam bez pracy przez lockdown
  • w kwietniu mój partner odszedł bez słowa – od tamtej pory zero kontaktu. Ja go ciągle wspominam i tęsknie za nim, pomimo, że mnie skrzywdził
  • we wrześniu straciłam mojego ukochanego psiaka
  • miałam podwyższony kortyzol i ciśnienie 240, wylądowałam z tego powodu w szpitalu będąc w krótkiej śpiączce
  • dziś okazało się, że nasz drugi psiak nie będzie żyć długo

Straciłam zaufanie do ludzi, a mężczyźni mi wręcz obrzydli do momentu, kiedy nie poznałam mojego kolegi z pracy. Co prawda dzieli nas różnica wieku i bariera językowa, ale odwzajemniamy obydwoje jak narazie fazę zauroczenia (komplementowanie się, uśmiechy, miłe spojrzenia).

Dziś nie było go oraz wiele innych osób w pracy, ponieważ co 2 tydz mogą jechać do domu. Było mi dziś smutno, że nie widzieliśmy się i po tym jak dowiedziałam się od przełożonego, że on może już po nowym roku nie wrócić do pracy do firmy (jego firma nie wyśle go najprawdopodobniej już do nas do pracy).

Chciałam nawiązać z nim bliższy kontakt (na stopie koleżeńskiej/przyjaźń) jednak sądzę, że po tym co usłyszałam dziś, wycofam się z tej znajomości, żeby nie być później rozczarowanym. Dodam, że już od dzieciństwa przeżyłam dużo traum oraz odrzucenia i każde zauroczenie, czy jakieś dobre słowo, chęć zaprzyjaźnienia się z moja osoba budzi we mnie nadzieje na lepsze jutro. Oraz, że zaczynam wierzyć w siebie i ze istnieją jeszcze dobrzy ludzie – ponieważ nie mam tez bliskich przyjaciół, aby moc od serca pogadać.

Komplementy co do wyglądu czy wieku pomagają, że czuję się pewniejsza siebie. Chodzę tez na terapie do psychologa, jednak aby mój stan się polepszył trzeba czasu, ponieważ wszystko trzeba przerobić. Weekend będzie u mnie już raczej zepsuty….

Może przechodziliście tez przez jakieś traumy i co mogłybyście mi polecić na poprawę samopoczucia, rozweselenia się, zaakceptowania tych wydarzeń? Jestem od środy wieczorem jak taki clown, który uśmiecha się i jest miły do każdego a w środku pustka i smutek…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.