Potrzebuję wsparcia, nie fochów

Mój problem polega na tym, że nie umiem konsekwentnie tkwić w decyzjach. Mój mąż ma bardzo trudny charakter ( zawzięty, bezduszny, samolubny…). Niestety coraz bardziej przekonuję się o tych cechach.

Jestem matką 2 cudownych dzieci, pracuję, dbam o dom, o dzieci, o siebie, jestem osobą zaradną i ogarniętą życiowo. Moim słabym punktem jest to, że jestem też osobą uczuciową. Często więc ja jako pierwsza wyciągam rękę po kłótni do męża. Z jego strony nigdy takiej sytuacji nie było, nigdy nie poczuwa się do winy, nigdy nie usłyszałam od niego przepraszam, nigdy nie wspierał mnie jak mi było ciężko na duszy – zawsze słyszę, że głupotami się przejmuję zamiast po prostu przytulić i dać mi z siebie wyrzucić ciężar.

W domu wszystko robię ja ( dbam o dzieci całym sercem, w chorobie i w życiu codziennym, gotuję, sprzątam, piorę, prasuje, chodzę na zakupy..). Jak mówię, że jestem zmęczona już tym wszystkim to słyszę: idź pobiegaj…ciągle muszę o wszystkim przypominać, o wszystko prosić- ciężko mu zrobić coś od samego siebie. I jeszcze słyszę, że ja narzekam, a i nie kobiety sobie radzą.

Nie mam już sił. Wesprzyjcie radą. Zostawić nie będzie łatwo- wspólne zobowiązania…

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Anoleks pisze:

    Kopnij takiego w tyłek – trafi na taką, po której stwierdzi, że byłaś aniołem. Już nie jedna historia tak się zakończyła. A Tobie, autorko, życzę znalezienia takiej drugiej połówki, która doceni i będzie kochać prawdziwie.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.