Postanowiłam, że odchodzę ale nie poradzę sobie sama z dwójką dzieci

Szukam kobiet które odważyły się odejść z dziećmi od swoich mężów. Szala goryczy się przelewa. Chciałabym odejść wraz z dziećmi (dziecko 10lat i dziecko 5 miesięcy) od męża po 9 latach ślubu. Ale nie wiem jak to zrobić. Mąż ma problemy z alkoholem. Są dni kiedy jest dobrze, a są dni takie jak dziś, że najlepiej bym wszystko zostawiła za sobą i poszła z dziećmi bez niczego przed siebie.

Jednak wiem, że muszę trzeźwo myśleć. Jeszcze trzy dni temu rozmawialiśmy ze sobą i obiecywał, że się zmieni, że postara się. Ale obiecywał wiele razy i dalej jest tak samo. Zawsze złudnie myślę, że może akurat tym razem dotrzyma słowa. Jestem taką naiwną idiotką. Za mąż wyszłam w młodym wieku i myślałam, że złapałam pana boga za nogi. Wtedy był inny. Troskliwy, czuły, mimo obowiązków spędzał z nami czas co najważniejsze nie pił chyba, że okazyjnie.

Nie wiem kiedy to się stało, że pojawił się problem z alkoholem. Chyba po prostu nie chciałam wiedzieć tego problemu. Tak naprawdę zostaję bez niczego, bo dom jest tylko na niego, nie mamy oszczędności. Tyle dobrze, że wszystkie opłaty są na niego jakie tylko mamy. I nawet nie chodzi o ten dom i to wszystko czego się dorobiliśmy wspólnie bo ja też pracowałam i wspólnie wszystko kupowaliśmy, opłacaliśmy. Tylko jak mam odejść z dwójką dzieci bez oszczędności jakichkolwiek? Na pomoc rodziny nie mogę liczyć.

Zanim jakiekolwiek pieniądze dostanę od niego na dzieci to też minie pewnie sporo czasu zanim sąd by przyznał mi prawa i alimenty. Może jest ktoś w podobnej sytuacji kto się odważył i wie gdzie szukać pomocy. Wiem, że mam 500+ i macierzyńskie. Ale po za tym ani grosza więcej. Wiem, że w takiej sytuacji powinniśmy mieć oszczędności ale przez opłaty, kredyty na dom zawsze jak coś tylko zaoszczędzimy to coś wyskoczy i zaraz już ich nie mamy. Wstydzę się prosić o pomoc ludzi z otoczenia bo zawsze udawałam, że jest dobrze, że jesteśmy szczęśliwi. Wstydzę się iść gdzieś o pomoc bo żyjemy w małej miejscowości gdzie każdy każdego zna.

Może jest jakiś telefon czy strona gdzie można się dowiedzieć co mogę zrobić w takiej sytuacji? I proszę nie piszcie, że mam odejść od niego mimo wszystko bo bez grosza przy duszy nie odejdę od niego z dziećmi. Wstydzę się, że nie mogę im zapewnić szczęśliwego życia, dzieciństwa. Zawsze jako dziecko obiecałam sobie, że nie pozwolę żeby moje dzieci tak żyły jak ja w takiej rodzinie. A teraz robię im krzywkę żyjąc z nim. Żyją i słuchają naszych kłótni.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.