Po latach na widok miłości życia nadal mam motylki w brzuchu

Ostatnio zobaczyłam chłopaka, w którym się kiedyś bardzo kochałam, on o tym wiedział, nawet spotkaliśmy się parę razy tak po prostu pogadać, były jakieś tam pocałunki, widziałam, że mu też trochę na mnie zależało, ale ponieważ ja byłam wtedy jeszcze gówniarą nie wiedzącą czego chce i w dodatku w związku z innym chłopakiem. Olałam go i pozostałam z tym pierwszym poznanym (teraz nawet moim mężem), zdążyłam już o tamtym nawet zapomnieć, choć na początku ciężko było i dużo o nim myślałam, często też śnił mi się jeszcze parę razy, ale jakoś dałam radę, w końcu to był mój wybór.

Aż do tego ostatniego momentu jak go zobaczyłam, znowu to samo, te motyle w brzuchu, te ciepło które przeszło moje całe ciało, to jego spojrzenie, uśmiech, znowu chyba zwariowałam jak głupia nastolatka, znowu o nim częściej myślę, choć wiem, że i tak nic z tego nie będzie, on też jest już w związku z inną kobietą, ale nie daje mi spokoju to uczucie, że coś jednak jest nie dokończone. Wydaje mi się ciągle, że to nie jest taki do końca zakończony rozdział z nim…

To coś jak strzała amora, która mnie kiedyś trafiła i do tej pory nie mogę jej za cholere wyjąć… Co o tym myślicie? Jak sobie dać spokój? O tyle dobrze, że on nie ma ze mną żadnego kontaktu, mieszkamy trochę daleko od siebie, telefony już dawno zmienione, na fb też nie mamy siebie nawet w znajomych, można powiedzieć że jesteśmy jak obcy sobie ludzie i to właśnie dobrze, bo raczej niebezpiecznie by było gdybyśmy mieli ze sobą kontakt 🙊

Ale jednak coś mi nie daje spokoju, gdzieś tam głęboko w sercu mam jakąś nieodpartą chęć spotkania się jeszcze z nim, tak po prostu, pogadać, albo nawet znów poczuć te przyspieszone bicie serca itp, ale na pewno nie odważę się pierwsza tego zaproponować, to byłby chyba mój samobój 🙈 Może lepiej zostawić to wszystko w spokoju, co ma być to będzie, życie pokaże..?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.