Pierwsze miesiące po urodzeniu – to było piekło

Większość kobiet wyobraża sobie, że poród to największa przeszkoda do pokonania w macierzyństwie. Są w błędzie – i to ogromnym.

Urodziłam Madzię rok temu. Także należałam do kobiet, które myślą, że poród jest najtrudniejszy, a potem idzie “z górki”. Chociaż na początku wszystko wydawało się iść zgodnie z planem, to po powrocie do domu pojawiły się schody. Mała nie potrafiła ssać. Krzyczała w niebogłosy, płakała całą noc. Nic nie pomagało, na drugi dzień pojechaliśmy do lekarza – nie miałam pojęcia co się robi w takiej sytuacji. Lekarz zalecił ćwiczenia, po jakimś czasie się udało, ale nie było z tym łatwo.

Madzia nadal płakała w nocy, pierwsze 2 miesiące chodziłam nieprzytomna, wstawałam do dziecka na zmianę z mężem lub sama (mąż pracuje w trybie zmianowym). Było oczywiście pełno pięknych chwil, ale o tych słyszy się codziennie. Starałam się odciąć od miliona kont innych matek na instagramie, w szczególności tych, które dodają ciągle aranżowane zdjęcia z dzieckiem – kiedy ja miałam podkrążone z niewyspania oczy, chodziłam w pogniecionym dresie, a dziecko płakało mi co chwilę. W końcu postanowiłam wziąć się za siebie. Zaczęłam ćwiczyć. Dziecko troszkę już podrosło, zapisałam się na treningi z trenerem personalnym. Zaczęłam patrzeć na życie z innej perspektywy – nie jako matka, która jest więźniem swojego dziecka, ale jako taka, która także może zadbać o siebie. Regularnie chodziłam do kosmetyczki, jak przed porodem. Szybko wróciłam do podobnej sylwetki jak przed ciążą. Madzia troszkę podrosła i stała się dużo spokojniejsza, jednak nie wiem czy zdecydowałabym się na drugie dziecko po tych przeżyciach.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. lord kocur pisze:

    Bylo oddac rozpuszone dziecko

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.