Pan i władca z kompleksami

Mam już dość mam wrażenie że mój mąż nie potrzebuje kobiety tylko: praczki, sprzątaczki, opiekunki, panienki do bz**ania oraz sponsora.

Zaczynajac od początku: Mam 29 lat i dwoje dzieci. Prowadzę własna jednoosobowa działalność gospodarcza. Od trzech miesięcy siedzę z chorymi dziećmi ( ponieważ na zmianę przynoszą jakieś infekcje ze żłobka i przedszkola) Mam dość ponieważ w ciągu dnia ogarniam dom, firmę i ciagle bijące się dzieci

Ze strony męża nie czuje żadnego wsparcia, gdy mu o tym mówię to słyszę ze on ode mnie tez i jakoś sobie radzi.

On jest prawnikiem ( pracuje w państwówce wiec jego pensja jest niewygórowana jak na ten zawód )

Za każdym razem jak wraca z pracy to zamiast pobawić się dziećmi kładzie się na kanapie i leży przed tv.

Mimo tego że staram się spełniać każda jego zachciankę i mimo tego czy mam w danym momencie pieniążki czy nie zawsze ma to co chce, mam poczucie ze traktuje mnie jak sz**tę.

Za każdym razem gdy jesteśmy w towarzystwie stara się mi niby w żartobliwy sposób ubliżyć i wymyśla teksty. Ludzie którzy nas znają patrzą z przymróżeniem oka, jednakże obcy różnie to odbierają.

Sytuacja z przed kilku dni:

Sprzedaliśmy pewną rzecz i trafiliśmy na fajnych nabywców. Podczas rozmowy zapytali ile jesteśmy po ślubie, małżonek odpowiedział ze 5 lat i że czas na zamiany. Dalszy jego wywód wskazywał na to jak by to on mnie utrzymywał itp.

Po wszystkim gdy byliśmy sami zwróciłam mu uwagę że to ja więcej od niego zarabiam i ze poczułam się jak ostatnia ofiara losu, która bez swojego Pana i Władcy nie ma
nic..😕

Kilka dni temu mieli do nas przyjść znajomi. Cały dzień pracowałam oraz w międzyczasie zajmowałam się dziećmi. Dopiero około 18 mogłam zając się przygotowaniem dwóch sałatek ponieważ mąż wrócił do domu i mógł „spojrzeć”na dzieci.

W rezultacie wyglądało to tak:

Dzieci ze mną w kuchni, mąż odkurzył salon i stwierdził ze musi odpocząć. Gdy po około 10 min jego wylegiwan zwróciłam mu uwagę że za 30 minut maja być goście a jeszcze nic nie jest gotowe to zaczął krzyczeć, że jestem p****dolona ponieważ zawsze zobowiąże się by wykonać dużo rzeczy a później się nie wyrabiam, zamiast zamówić pizzę i że nie będę mu mówić co ma robić ( a ja go tylko poprosiłam o dokończenie odkurzania oraz opróżnienie zmywarki).

Z uwagi na to ze w ciągu dnia dzieci nie są w placówkach ja muszę ich ogarnąć i w między czasie rozmawiać z dzwoniących Klientami. Gdy wykąpie i uspie dzieci dopiero ogarniałam zlecenia, które częsta kończę o 3 bądź 4 w nocy. Maluchy nie przesypiają nocy wiec w między czasie mam jeszcze zapewnione pobudki.
Rano o 7 pobudka i na nowo powtórka.

Jestem wykończona już psychicznie i fizycznie. Mimo tego ze spie po 3-4 h dziennie mąż jeszcze potrafi zrobić focha ze nie mam ochoty na seks i straszy mnie ze w końcu sobie kogoś znajdzie.

Niestety już mieliśmy taki incydent podczas naszego związku że małżonek szukając zrozumienia pisał dwuznacznie z jakimiś koleżankami. Kiedyś dostałam telefon od jakiegoś męża z informacja ze jego żona ma romans z moim mężem ( co prawda było to 5 lat temu, ale nadal we mnie to siedzi)

On ma czas na imprezy firmowe z policjantami, na sauny, na swoje pasje. Gdy mu mówię ze muszę wyjść i coś ze sobą zrobić bo zwariuje to twierdzi ze on mnie siła nie trzyma, ale jak chce gdzieś iść to zawsze jest „coś”

Dla jego kariery zrezygnowałam ze studiów na 4 roku jednolitych magisterskich, z marzeń o pracy w służbach (po przejściu wszystkich tagów) Sama już nie wiem czy jestem
z nim bo go kocham czy z przyzwyczajenia.

Dzisiaj mieliśmy iść do jego rodziców, poprosiłam go by zabrał dzieci i poszedł sam bo ja bym chciała odpocząć w samotności to stwierdził ze nigdzie nie idziemy jeśli jestem zmęczona 😞

Wieczorem wyszedł z kolega (i jak to zazwyczaj bywa: „gdzie są moje skarpetki?” „znajdź mi pasek” itp.) a ja zostałam z dziećmi do ogarnięcia, pełna kuchni garów ponieważ zachciało mu się robić cydr domowy, wiec gary, obierki, wyciskarka do owoców umyją się same.

Jutro jak wstaniemy pewnie będzie jak zawsze- uda ze nic się nie stało, zacznie się przymilać by dostać dup.. a gdy jej nie dostanie bo już padam na twarz to zacznie się ubliżanie i foch.

To jest straszne, ale nie potrafię odejść a na zmianę jedno podejścia już nie mam pomysłu.

Za kilka dni ma kolejny ważny egzamin do którego będzie musiał włożyć dużo przygotować a ja żniw zostanę jak codziennie sama i samotna ponieważ on będzie miał argument ze musi się uczyć…

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. JK pisze:

    Prawdziwa Matka Polka. Podziwiam za wytrwałość. Znając życie, przy takim związku, prędzej czy później i tak się rozejdziecie.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.