On tego nie rozumie

Hej przepraszam ale muszę się komuś wyżalić, żeby odzyskać równowagę psychiczną. Ostrzegam, że będzie długo. Mam 7 letnią córkę, 2 miesięczną córkę z obecnym partnerem oraz 8 letnią pasierbicę. Urodziłam pierwszą córkę mając 16 lat, jej ojciec jest kompletnie nieodpowiedzialnym człowiekiem.

Będąc z nim zawsze żyłam „pod kreską”, pracowałam czasami po 16 do 19 godzin na dobę, żeby zapewnić sobie i rodzinie pieniądze na czynsz(wynajem), jedzenie i jakieś zabawki dla córki a on w tym czasie brał kolejne L4 lub lewą opiekę na dziecko byle nie iść do pracy.

Kiedy córka miała 5 lat w końcu postanowiłam się z nim rozstać (w związku mieliśmy już 1,5 roku przerwy). Jestem takim typem człowieka, który nie umie żebrać zasiłków, ja zawsze chciałam i musiałam na swoje zarobić. Po rozstaniu z ojcem pierwszej córki nigdy nie byłam sama, poznałam jego. Pana Ł.

Na początku było cudownie, w zasadzie tak jest do teraz, gdyby wszystkiego nie psuła jego córka (8lat). Ja kocham ją całym sercem, daję co mogę ona też podobno twierdzi, że woli mnie od własnej mamy, tylko jest problem.

Całkiem niedawno zaraziła moją 8 tygodniową córeczkę (wspólną z obecnym partnerem) wirusem rsv, przez co mała już 2 tydzień leży w szpitalu. Otóż problem jest tego typu, że córka Pana Ł przyjeżdża do nas na weekendy i zawsze udaje zdrową (a nie jest – co weekend coś, a to szkarlatyna, a to zapalenie oskrzeli albo jeszcze inne przeziębiona i grypa).

Teraz zażądałam zaświadczenia lekarskiego,ze jest zdrowa, powiedziałam mojemu partnerowi, że inaczej do naszego domu jej nie wpuszczę (w papierach dom jest mój). I tu jest problem, on twierdzi, że zrzucam całe zło świata na jego córkę…

A ja tylko chcę mieć pewność, że życie naszego wspólnego dziecka nie będzie znów zagrożone przez nią. Czy ja robię źle?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.