Nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki

Hej, chciałabym się wygadać. Nie mam żadnych przyjaciół. W dzieciństwie z powodu pracy mojego ojca bardzo często się przeprowadzaliśmy do różnych miast w Polsce. 2 lata i przeprowadzka. Co chwila nowe dzieci, szkoły, sąsiedzi, nowe osoby. Co ledwo nawiązałam jakaś przyjaźń to przez przeprowadzkę urywało się to. Wiem, że często przyjaźnie na lata tworzą się właśnie w młodości, w dzieciństwie. Na studiach miałam kilka dobrych koleżanek, ale po zakończeniu jakoś się to rozmyło.

W pracy też lubiłam się z wieloma osobami, ale nie nawiązałam żadnej przyjaźni. Te osoby już miały swoje bliskie osoby z którymi się znali właśnie z czasów młodości, ze szkoły, z osiedla na którym mieszkają, a ja byłam taką o dobrą kumpelą. Nigdy nie miałam takiej psiapsi od serca co wychodziłyśmy razem na zakupy, na winko, mogłam się wygadać, zaufać…. Przeprowadziłam się jakiś czas temu za granice do narzeczonego. Oprócz niego jestem bardzo samotna. Nie mam żadnych koleżanek. Bariera językowa mnie hamuje pomimo tego, że chodzę na intensywny kurs językowy.

Próbowałam się zakumplować z kimś ze szkoły ale każdy ma tutaj swój świat. Przychodzi do szkoły, uczy się i wychodzi. Nawet na korytarzach ludzie ze sobą nie rozmawiają, no może ewentualnie jak są z tego samego kraju. Ja w szkole jestem jedyna Polką. Tu gdzie teraz mieszkam znam kilkoro Polaków z pracy, ale to są osoby z którymi mogę ewentualnie pogadać o pogodzie, nigdy bym się z nimi nie zaprzyjaźniła. Nie ufam im.

Chciałabym bardzo się z kim zaprzyjaźnić, mieć z kim pogadać, spotkać się, pośmiać, poradzić się, szczerze to nawet nie wiem co jeszcze można robić z przyjaciółka/przyjacielem bo nigdy takiego nie miałam i czuje ze nigdy go mieć nie będę bo ludzie po 30- stce maja już swoich przyjaciół i już nie szukają nowych. Mój narzeczony widzi co się ze mną dzieje, próbuje mnie pocieszać i wspierać, a ja czuje coraz mocniej ze zaczynam fiksować z tej samotności.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Weronika pisze:

    Hej, też nie mam żadnych znajomych, mimo, że nie zmieniłam zbyt drastycznie miejsca zamieszkania. Nigdy nie potrafiłam się z nikim dogadać na dłużej. Co dziwne, mam wrażenie, że wisi nade mną fatum: gdy powiem komuś, że uważam go/ją za przyjaciela/ przyjaciółkę, ta osoba nagle zrywa ze mną kontakt lub nie szanuje tego. Obecnie zmieniłam podejście do ludzi, dojrzałam emocjonalnie, jednak tylko mój chłopak jest jedyną osobą, z którą rozmawiam zupełnie na luzie.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.