Niesprawiedliwe alimenty

Dzień dobry, chciałabym coś napisać anonimowo. Jestem mamą super synka, którego kocham nad życie. Wychowuję go jednak samotnie. Biorąc pod uwagę jego szczęście i przyszłość wsadziłam sobie dumę do kieszeni już dawno temu i nigdy nie robiłam problemów w jego kontaktach z ojcem.

Mimo że synek był dzieckiem wystaranym, gdy skończył 8 miesięcy podjęłam decyzję o odejściu od jego ojca. Wyszło na jaw zbyt wiele kłamstw, zbyt wiele oszustw. Najbardziej dobiło mnie chyba to, że gdy twierdził, że jest w pracy to siedział u kumpla i grał w gry komputerowe. Przelało to czarę goryczy i odeszłam.

Po cichu miałam nadzieję, że coś do niego dotrze, że się ogarnie, postara, znajdzie pracę, przestanie kłamać, że pokaże jak mu zależy… Ale miał nas gdzieś. Po kilku miesiącach złożyłam pozew do sądu, gdyż dowiedziałam się, że dochodowo należy mi się 500+, ale nie mogę go uzyskać, gdyż nie mam zasądzonych alimentów. Przedłożyłam w sądzie rachunki za mieszkanie, media, żłobek itd. Łącznie wyliczone zostało, że utrzymanie syna miesiecznie kosztuje 2500zł.

Dodam, że sama tego nie liczyłam, zostawiłam to adwokatowi i sądowi, dostarczyłam jedynie rachunki i faktury na większe wydatki, jak np. leki (syn dużo choruje w żłobku), czy fotelik samochodowy. Wnioskowałam o 60% kosztów utrzymania syna. Niestety, są uznał, że moje rachunki są zawyżone i skoro mieszkam w tak drogim mieszkaniu (niestety czynsz jest wysoki, ale mieszkanke własnosciowe i tak wychodzi mniej niż wynajem w moim mieście) i mi nie starcza to powinnam przeprowadzić się do tańszego. Do tego są uznał, że wydatek ponad 1000zł na fotelik rwf to fanaberia, skoro w marketach są po 200zł. 60% kosztów zostało natomiast podważone, gdyż uznano, że dziecko 10h dziennie spędza w żłobku (pracuję na etacie 8h), więc nie ma mowy o mojej większościowej opiece, gdyż robią to panie w żłobku.

Dodam, że ojciec nie widuje synka regularnie – raz przyjeżdża 2 razy w tygodniu, a raz 2 razy w miesiącu, dlatego wnioskowałam o uznanie większosciowej opieki. Nawet gdyby przyznano mi te 1250zł, które stanowiły 50% kosztów utrzymania wyliczonych w sądzie bylabym zadowolona. Nawet 1000zł byłby okej w porównaniu do 200zł, które dostawałam dotychczas. Zasądzono mi 400zł, w apelacji podwyższono kwotę do 500zł. Nie ma w tym kraju sprawiedliwości. Ja bakam 8h w pracy, dojeżdżam, muszę zostawiać dziecko na 10h dziennie pod opieką obcych ludzi, staram się zapewnić mu normalne życie… a sąd i tak jest po stronie ponad 30 letniego nieroba, który zamiast iść do pracy woli siedzieć przed kompem.

Obawiam się, że gdy syn skończy naukę jego tata poda go o alimenty – chciałam więc ograniczyć mu praea rodzicielskie. Niestety okazało się, że nie ma ku temu podstaw, gdyż ojciec przecież interesuje się synem. Cóż, dobrze że mogę liczyć na finansową pomoc rodziny, bo inaczej bym zginęła, nie mówiąc już o skończeniu studiów.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.