Niechciana ciąża po nieudanej aborcji

Postaram się napisać w skrócie, choć moja historia jest długa i ciężka.. Związałam sie z partnerem kilka lat temu, praktycznie od razu zamieszkaliśmy razem. Bardzo go kocham i byłam wtedy szalenie zakochana naprawdę zrobiłabym dla niego wszystko. Mamy razem wspaniałą 2.5 letnią córeczkę.

Niestety, gdy mała miała trochę ponad rok zaczął być chorobliwie o mnie zazdrosny, mimo że układało nam sie dobrze, okazywałam mu miłość bo naprawdę naprawdę bardzo go kochałam i bolało mnie jego zachowanie.

W skrócie pozakladal w domu kamery, na telefonie i laptopie miałam założona kontrole rodzicielska, setki programów szpiegowskich, później się dowiedziałam, że śledził mnie tez przez gps gdy on był w pracy a ja z małą chodziłam na zakupy lub w odwiedziny do koleżanek..

To zaczęło być chore do tego stopnia, że dochodziło do rekoczynow przy dziecku, szarpal mnie zamykal w domu na klucz, nie chcial wypuszczać z domu, mówił mi nawet co mam ubierać jak sie malować do pracy i ubzdurał sobie, że w pracy sie przebieram w seksowne ciuchy…

Robił zdjecia mojej szafy przed i po moim wyjściu żeby widzieć jakich ubrań brakuje, do tego niszczył moje rzeczy lub zabierał mi gdy kupiłam sobie coś ładnego…. To tylko naparstek tego co wyprawial… Nasze dziecko po czasie zaczęło sie dziwnie zachowywać, była agresywna, waliła głową w sciane, rzucała sie na podłogę, krzyczała… Po prostu obłęd..

Próbowałam mu pomoc proponowalam psychiatre lub terapię, reagowal agresja i twierdzil ze wystarczy, ze przestane go zdradzac… Dodam, ze nigdy tego nie zrobilam ani nie dawalam powodow do zazdrosci, fakt zaczelam bardziej dbać o siebie po ciąży, ale nie miało to w ogole zwiazku z innymi mężczyznami…

Odeszłam ze względu na dobro małej, bo zaczęło się robic niebezpiecznie.. Czułam sie samotna, niechciana, zaczęłam miec nawet mysli ze moze specjalnie tak sie zachowywal bo to on kogos miał, zalamalam sie… Zglosilam sprawe na policje, zalatwilam zakaz zblizania sie i bronilam kontaktu z małą.

Skupiłam sie na wyleczeniu jej z takiego zachowania i walenia głową gdzie sie da, bardzo byłam przejęta stanem psychiki naszego dziecka. Sedno jest takie, że pozniej poznałam kogoś. Po wspaniale spędzonych kilku miesiącach, zobaczyłam ze zycie może inaczej wygldac i bylam bardzo szczęśliwa.. Moja córeczka odzyla zaczela sie zachowywac normalnie, nikt na mnie nie krzyczal nie bylo awantur po prostu pięknie… DO CZASU…

Dowiedziałam sie ze jestem w ciąży… Od razu czułam ze nie chce tego dziecka i nawet przez mysl mi nie przeszło ze moge szczesliwie je wychowac. Obudzila sie we mnie milosc do ex i zrozumialam ze to tylko z nim chcialam miec dzieci i nie potrafię pokochac dziecka innego faceta mimo ze bylo tez moje.

Mialam w glowie ze to ON ten jedyny mial byc ojcem moich dzieci. Zalamalam sie bo dotarlo do mnie ze spałam z kimś innym a przeciez kochalam nad zycie ojca mojej coreczki….

Płakałam, wyłam, zadawalam sobie pytanie co sie stało dlaczego ja, tak bardzo chcialam wrocic do mojego poprzedniego zycia..

Przyszedl czas, ze musialam powiedzieć o ciąży nowemu facetowi, a on prosto w twarz powiedzial mi ze nie urodze tego dziecka, ze mam szukać lekarza on za wszystko zaplaci i nagle stal sie zimny oschly i stwierdzil ze chyba nie myslalam ze bedziemy razem…

Z jednej strony pękło mi serce a z drugiej poczulam ulge ze pomoze mi z aborcja i kazdy pójdzie w swoja strone. Nie chcialam isc do lekarza na lewo niewiadomo gdzie. Znalazlam prywatna klinike w Niemczech, zrobilam termin pojechalismy, za wszystko zaplacil.. Wzielam tabletki. Myslalam ze zadziałały, bylo tak jak czytalam w internecie krew, skrzepy…

Odezwalam sie do ex, przyszedl niby do małej, ale od razu rzucilismy sie sobie w ramiona. BOZE byłam najszesliwsza osoba na swiecie, wróciliśmy do siebie bez slow!! Oczywiscie zmienil sie wszystko zaczynalo sie ukladac.. Minely 3 tyg, miesiąc, dwa widzialam ze rosnie mi brzuch i ze nie mam okresu ale balam wie mu powiedziec.. Balam sie tez isc do lekarza lub po prostu bylo mi wstyd.. Powiedzialam mu w koncu ale widze ze go to dotknęło, nie moze sobie z tym poradzic i zachowuje sie jakby zadnej ciąży nie bylo..

Zaczelam czuć ruchy dziecka… Minelo prawie pol roku wedlug moich obliczen jestem w ok 27 tygodniu ciąży i nie byłam jeszcze u lekarza.. Rodzina, znajomi nikt nie wie… W pierwszej ciazy tez nie mialam duzego brzucha więc przy luźnych ciuchach wszyscy myślą ze po prostu przytylam.. Nadal nie chce tego dziecka nie kocham go, pije alkohol, nie chodze do lekarza i codziennie modlę sie zeby nie być w ciąży… Czytalam w internecie ze zdarzaja sie przypadki ze aborcja farmakologiczna nie udaje sie i dziecko później rodzi się zdrowe..

Nie bylo mnie juz stać na kolejny zabieg bo to koszt prawie 4 tys w Niemczech i tez jakos chcialam o wszystkim zapomniec. Nie bylam do dnia dzisiejszego u lekarza bo boje sie odpowiedzialnosci karnej lub tego ze bede musiala donosic ciaze bo w Polsce aborcja jest nielegalna. Nie wiem co mam zrobic jestem w rozsypce… Ale jedno jest pewne, nie chce tego dziecka i nie bede go wychowywac nawet jesli urodzi sie zdrowe i żywe…

Może ci się spodobać również:
2 Komentarze
  1. X pisze:

    Twoje dziecko w brzuchu nie jest niczemu winne, jest niepowtarzalnym człowiekiem z duszą. To Ty zawinilas i nadal nie umiesz być odpowiedzialną i ponosić konsekwencji. Zranisz (już zranilas) mała istotkę. Ona też zasługuje na miłość.

  2. katarzyna pisze:

    Oddaj to dziecko . Tyle rodzin czeka latami na maluszka. Zacznie się porod urodz i zrzeknij się praw. Wyjdziesz po 3 dniach ze szpitala jakby nigdy tego nie było. Zrozum naprawdę wiele osób może tylko pomarzyć o stanie w jakim jesteś teraz i oddali by wszystko by móc zaopiekować się Twoim maluszkiem.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.