Nie jestem mama, ale prosze o pomoc.

Nie jestem mama, ale prosze o pomoc, kobiety ktore maja dzieci jak i te bezdzietne.
Opowiadanie bedzie dlugie, i moze byc troche zawile, ale nie wiem jak sie do tego zabrac.

Obecnie mam 25 lat, juz od najmlodszych lat wiedzialam, ze nie lubie dzieci i nie chce ich miec.
Mezczyzni z ktorymi bylam wczesniej w zwiazkach rowniez nie mieli tej potrzeby, takze nigdy nie byl to temat nad ktorym bym sie zastanawiala.

Teraz jestem po raz pierwszy raz w zyciu w zwiazku z mezczyzna ktore bardzo chce dzieci. Dla mnie byla sprawa jasna od poczatku, ze nic z tego na dluzsza sprawe nie wyjdzie. Jednak musze przyznac, ze jest on zupelnie od moich poprzednich, z nikim mi sie jeszcze tak nie dogadywalam i nie spotkalam mezczyzny ktory bylby tak odpowiedzialny i rozsadny.

Wiem, co myslicie, ze mnie pewnie namawia. No wlasnie nie, nie zywie do niego az takich uczyc by miec dziecko z milosc i z latwoscia moge to zakonczyc, a on sam powiedzial, ze jesli na prawde nie chce dzieci to musimy sie rozstac. Tu nie chodzi o niego a o mnie bo pierwszy raz w zyciu sie wacham w tej sprawie.

Ogromnie mnie przeraza bycie mama, to, ze musze nad kims czuwac przez 24/h. Rowniez boje sie ciazy. Dzieci nigdy nie wzbudzaly we mnie jakis uczuc, nie uwazam ich za urocze – jednak musze przyznac, ze nawet nie chce na nie patrzec i sie z nimi zadawac i mysle ze to tylko dlatego, ze ludzie mi je zawsze na sile chcieli wepchnac.

Boje sie, ze nie beda dobra mama, nie lubie sie bawic klockami, ogladac lub czytac bajek. Lubie byc sama i mam wiele roznych hobby. Jestem tez bardzo zdysyplinowana, co jesli beda za ostra dla dziecka?

Boje sie, ze nie bede poswiecac mu odpowiedniu duzo czasu, rowniez urlop macierzynski mnie przeraza, ze musze siedziec w domu, i nie mam zamiaru siedziec w domu przez lata az dziecko pojdzie do przedszkola, chce jak najszybciej wrocic wtedy do pracy. Boje sie ze dziecko zabierze moje zycie i moja osobowosc.

Chociaz wiem, ze sa tez mamy, ktore nadal maja swoje zycie i ciesza sie ze maja dzieci, tylko ze ja ich nie widze, nie mam z nimi kontaktu. Dlatego boje sie, czy jest ich tak malo? Czy nic nie mowia? Bo mamy ktore staja sie ‘’madkami’’ i zatracaja sie w tym sa wszedzie. Na dodatek te strony o zalowaniu dzieci, o tym jakie to straszne i okropne, no ale nie ogarniam – to przeciez nie moze byc tak ze te wszystkie miliony ludzi tego zaluja?!

Czemu nie widac szczesliwych rodzicow?! Czemu ja ich nie widze?! Jedyne kobiety ktore znam a ktore maja dzieci nie wyrabiaja. No prawie – w ciagu jednego miesiaca na macierzynski poszly 2 znane mi osoby. Obydwie maja juz 2/3 dzieci, duze domy, pieniadze, maja nadal swoja kariere, jedna z nich nawet ma wlasna firme i jakos nadal robia wiecej dzieci – to nie moze byc im tak zle?

To przez nie zaczelam sie wachac. Dlatego prosze o glos kobiety – te ktore zaluja, ale tez te ktore sa szczesliwe, ktore nadal, robia to co chca i nie maja poczucia, ze popelnily blad.
Ja wiem, ze jestem mloda, to nie jest tak, ze ja sie zgodze i od razu robimy dzieci.

Oboje uwazamy, ze to by trwalo jeszcze lata, by sie poznac by ustalic czy mamy takie samo podejscie do wychowywania, ja chce skonczyc studia a potem checmy kupic dom. Takze jestemy odpowiedzialni. Ja rowniez nie chce podjac decyzji ktorej bede zalowac. Jednak, ja mieszkam jeszcze nadal z rodzicami, jak wpsomnialam studiuje.

A co jesli juz bede mieszkac bez rodzicow, bede miala stala prace i dom, to zaczne to inaczej postrzegac? Czy to dobry pomysl, zeby spedzic troche czasu z dziecmi znajomych i poznac jakie one sa naprawde? Ja wiem, ze to tylko moja decyja, nie prosze was o rozwiazanie mojego problemu, tylko o wasze doswiadczenia.

Jak poznac, czy to tylko chwilowy krysys w zyciu i chwila wachania, hormonow, czy moze po prostu nazwyczajniej mi sie zmienia zdanie?

Czy sa kobiety ktore nie chcialy dzieci a zmienily zdanie i sa z tego powodu szczesliwe? Jesli tak to gdzie?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.